Zielony krem z chipsami z topinamburu

1

Nikt nie ma chyba wątpliwości, że na wielkanocnym stole, pierwsze skrzypce gra kwaskowaty, gęsty żurek na prawdziwym zakwasie. Jednak przepis na tradycyjną zupę pojawił się kilka lat temu, a w zeszłym roku wzbogaciłam go jeszcze pieczonymi pulpecikami jaglanymi, podkręconymi majerankiem. Jako, że Święta trwają dwa dni, pomyślałam, że poniedziałek można uczcić iście wiosennym, zielonym kremem, uwieńczonym czymś specjalnym. W gorącym tłuszczu zanurzyłam więc cienkie plasterki topinamburu, uzyskując rumiane, złociste, chrupiące chipsy, które idealnie prezentują się z listkami szpinaku i strużką oliwy.

6 porcji

Zielony krem z chipsami z topinamburu

składniki

  • 1 brokuł
  • 1 kalafior
  • 1 i ½ szklanki groszku (teraz mrożonego)
  • 1 duża pietruszka
  • 1 duża marchewka
  • 2 duże cebule
  • 3 łyżeczki suszonego lubczyku
  • 2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 2 łyżeczki soli himalajskiej
  • 2 łyżeczki sosu sojowego tamari
  • świeżo mielony pieprz
  • woda (tyle aby pokryła warzywa)
  • oliwa
  • 4 korzenie topinamburu

wykonanie

Warzywa (oprócz cebuli i groszku) wyszoruj dokładnie i pokrój na mniejsze kawałki. Przełóż do garnka, zalej taką ilością wody aby pokryła warzywa i ugotuj do miękkości, ale nie rozgotowuj ich. Cebulę zrumień na patelni.

Wszystkie składniki zmiksuj na jednolity krem. Dodaj 2 łyżki oliwy, syrop z agawy i dopraw do smaku.

Topinambur pokrój w cienkie plastry, usmaż w głębokim tłuszczu lub upiecz w piekarniku do zrumienienia.

Krem podawaj z chipsami, polany strumyczkiem oliwy i syropu z agawy.

Voila!

free-logo

Inne przepisy, które mogą Cię zainteresować
10 listopada 2012

Wuzetka

bez orzechów, bez soi, ciasta
Zobacz więcej
27 listopada 2013

Cynamonowe na mące ryżowej

ciasta
Zobacz więcej
16 grudnia 2016

Puszysty keks sentymentalny

bez mleka, bez soi, Boże Narodzenie, ciasta
Zobacz więcej
  1. Odpowiedz

    Właśnie dzisiaj myślałam o tym żeby zrobić samemu chipsy. A teraz myślę żeby zrobić je z tą zupą 😉 Na pewno wypróbuję

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011