Od dłuższego czasu, na wszelkie imprezy zabieram talerz malutkich kotlecików jaglanych, które zawsze cieszą się wielkim powodzeniem zarówno wśród roślino jak i mięsożerców, młodszych i starszych gości. Kilka razy próbowałam podjąć próbę ulepienia wschodniego rodzeństwa miniaturowych przekąsek- chrupiących, ciecierzycowych falafeli. Początkowo cała masa lądowała jednak nie tam gdzie powinna bo trzeba wiedzieć, że specjał można przygotować wyłącznie z surowej cieciorki przepuszczonej przez maszynkę. I tak oto dzień przed powitaniem Nowego Roku udało mi się przygotować doskonale chrupiące, aromatyczne kotleciki gotowe by maczać je w rozmaitych sosach i chrupać ze świeżymi warzywami. Choć uliczny falafel powinien być naturalnie bezglutenowy, trudno powiedzieć czy ci którzy go smażą przestrzegają zasad bezpieczeństwa albo nie ulepszają przepisu łyżką mąki. Wszystkich chętnych zostawiam zatem z kuszącą recepturą, która będzie czekała tutaj przez cały karnawał i długo dłużej.

40- 50 kotlecików

Falafel

składniki

• 400 g suchej ciecierzycy
• 1 średniej wielkości cebula
• 4 ząbki czosnku
• pęczek pietruszki
• 2 łyżeczki kuminu
• 1 łyżeczka kolendry
• 1 i ½ łyżeczki soli
• ½ łyżeczki chilli
• olej do smażenia

wykonanie

Ciecierzycę zalej wodą i odstaw na całą noc.

Następnego dnia dokładnie przepłucz na sitku, odsącz i zmiel w maszynce do mięsa. Przez maszynkę przepuść też pokrojoną na duże kawałki cebulę oraz czosnek.

Ciecierzycę wymieszaj z posiekaną natką i przyprawami.

Z powstałej masy formuj małe, płaskie kotleciki.

Smaż w sporej ilości tłuszczu i odsączaj na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym.

Smacznego!

DSC_8827_Snapseed

DSC_8832_Snapseed

free-logo

    • Natalia
    • 1 stycznia 2016
    Odpowiedz

    A te kotleciki jaglane, o których wspominasz na początku to te z bloga czy masz w zanadrzu jeszcze jeden przepis?
    pozdrawiam

      • Weronika
      • 2 stycznia 2016
      Odpowiedz

      Przepis w książce :)

  1. Odpowiedz

    Jako zadeklarowany mięsożerca zawsze jak ognie unikałem takich potraw. Dopóki raz nieświadomie spróbowałem. To akurat była wersja z dodatkiem sezamu. Świetna sprawa, w dużej mierze za sprawą tych przypraw.

    • Julia
    • 17 lutego 2016
    Odpowiedz

    Weroniko, zamiast maszynki do mięsa można użyć blendera?? :)

      • Weronika
      • 19 lutego 2016
      Odpowiedz

      Nie polecam. Próba z blenderem skończyła się u mnie fatalnie :(

    • Alicja
    • 8 sierpnia 2016
    Odpowiedz

    Udały się! Dziękuje! Z czosnkiem, koperkiem, lubczykiem i oregano.

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011