Zamiast kawy… lody

26 marca 2012 , In: Bez kategorii
0

Kto z nas robi dzisiaj domowe lody?

W przyszłości otworzę małe kafejki. Będę tam sama kręciła lody we wszystkich smakach, nalewała gościom herbatę do zgrabnych filiżanek i przynosiła kubki z aromatyczną kawą.

Zabiegany biznesmen zamówi croissanta i szybko przewróci strony gazety. Zakochana para sięgnie po deser bezowy z gorącymi malinami, a dwie przyjaciółki zażyczą sobie ptysie i czekoladę z niewyobrażalną ilością bitej śmietany. Mała dziewczynka z mamą poprosi o sorbet truskawkowy w solidnym rożku i dużą szklankę lemoniady z zakręconą słomką.

W dzisiejszym zabieganym świecie mam dużą potrzebę stworzenia alternatywy dla wszystkich, którzy z jakiś powodów nie spędzają wielu godzin w kuchni. Nie pieką ciast i nie rozumieją istoty smażenia stosów naleśników. Mam potrzebę stworzenia miejsc, w których można utopić wszystkie smutki i pogodzić się z przyjacielem…

Dzisiaj zamiast filiżanki kawy, proponuję lody o tymże smaku z wyraźną nutką amaretto. Nie chwaląc się, proporcje wyważyłam naprawdę dobrze 😉

 

Lody kawowe:

Potrzebne składniki:

¨      4 jajka (w temp. pokojowej),100 gcukru, 75 ml amaretto (likieru lub syropu), 200 ml śmietanki 30 %,0,5 lmleka, 4-5 łyżek kawy rozpuszczalnej

 

Sposób przygotowania:

Jajka ubij na parze (nad naczyniem z wrzątkiem- więcej w „słowniku”) z cukrem na puszystą masę. Gotowe odstaw do późniejszego wykorzystania.

Mleko podgrzej. Dodaj po łyżce kawy, a następnie amaretto. Ubij mikserem około 2 minut (uważając na chlapanie! ). Zdejmij z ognia, dodaj śmietankę i wymieszaj.

Do dużej, czystej miski wlej 1/3 jajek i wymieszaj z częścią kawy i wymieszaj. Dodawaj pozostałe jajka i kawę ciągle mieszając aż do zużycia wszystkich składników.

Mieszankę wystudź. Na wierzchu utworzy się pianka, ale w procesie późniejszego mrożenia nie będzie to miało znaczenia.

Zimną mieszankę przelej do maszynki do lodów i dalej postępuj według zaleceń producenta lub zamrażaj w przykrytym pudełku, wyjmując co 1 h i solidnie mieszając lub miksując lody aby rozbić powstałe kryształki lodu.

 

Smacznego!

  1. Odpowiedz

    Wygląda przepysznie-chyba wykorzystam ten przepis,
    pozdrawiam wieczorowo :)

  2. Odpowiedz

    teraz to już przesadziłaś:) czytając przepis ślinię się jak pies Pawłowa.
    Z całego serca życzę Tobie Weroniko abyś spełniła swoje marzenia.
    gorąco popzdrawiam

  3. Odpowiedz

    ja jestem pod ogromnym wrażeniem:-))nie tylko tych lodów ale i Twojej miłości Weroniko:-))))Od kiedy znalazłam tego bloga zaglądam tu i czytam z podziwem, oglądam z podziwem te piękne zdjecia i czekam…..na więcej:-))Poprosze cos bezglutenowego i bezmlecznego dla maluszka:-))))ciasta, smakołyki i wszystko :-)))) Doskonale:-)))pozdrawiam

      • Weronika
      • 26 marca 2012
      Odpowiedz

      Dziekuję skromnie 😉

      Z pogodzeniem diety bezglutenowej i bezmlecznej mam trochę kłopot ale jeżeli jest taka potrzeba to i z tym się zmierzę.
      Pozdrawiam!

    • Mama
    • 26 marca 2012
    Odpowiedz

    Szkoda, że na blogu nie ma możliwości skosztowania tych rarytasów, chociaż odrobinki. Może w przyszłości? Kto to wie? :) W każdym razie, dzisiejsze lody są wyjątkowo wyborne. Są a nie były, bo z tego co mi wiadomo, w zamrażarce czeka jeszcze całkiem spora porcja.

  4. Odpowiedz

    Marzenia piękne i z pewnością przekujesz je w rzeczywistość, czego Ci życzę. Też mam podobne marzenie, ale trochę mniej czasu ich realizację:)
    Dla mojego Alergika w grę wchodzą sorbety, jak na razie:)
    Zbliża się dużymi krokami pora, w której zacznę je kręcić ze świeżych owoców. Pozdrawiam

      • Weronika
      • 27 marca 2012
      Odpowiedz

      Sorbety też przepyszne i pewnie dużo zdrowsze- zwłaszcza te z własnych owoców i z małą ilością cukru.
      A kawowe może dla mamy? 😉

  5. Odpowiedz

    Spróbowała bym ale mam mi kawy nie pozwala a co za tym idzie to i kawowych lodow też nie ale cóż naciesze się czekoladowymi

    PS. mam 13 lat

      • Weronika
      • 27 marca 2012
      Odpowiedz

      Na blogu jest już kilka innych smaków :)

    • Alouette
    • 27 marca 2012
    Odpowiedz

    Kiedyś będę dorosła i w natłoku spraw dotyczących pracy zawodowej zapomnę o blogu Natchnionej…
    Lecz pewnego dnia, spiesząc do jakiegoś okropnego biura poczuję na ulicy zapach kawy, który doprowadzi mnie do Twojej kawiarenki.
    Zamówię zieloną herbatę i dwa eklery. Odtąd każdego dnia choć na chwilę będę mogła zapomnieć o całym świecie w małej, przytulnej kafejce, wśród brzęku filiżanek i cichego gwaru gości…

    Planujesz założyć jedną z kafejek w Poznaniu? Byłoby cudownie.

      • Weronika
      • 28 marca 2012
      Odpowiedz

      Poznań to pierwsze miejsce w którym lokal mi się marzy 😉
      Spędzam tam od kilku lat tydzień sierpnia i uwielbiam szukać takich właśnie przytulnych miejsc.

      Dziękuję za taki ładny komentarz, aż się rozpłynęłam :)

  6. Odpowiedz

    Bosko. Pozwolisz więc, że kiedyś usiądę sobie w takiej jednej, i napiszę swoją książkę? :)

    Zrobię, a jak. Tylko kupię śmietankę. 😀

      • Weronika
      • 28 marca 2012
      Odpowiedz

      Pozwolę! Ja się przysiądę i napiszę swoją 😉

        • Aleksandra
        • 29 marca 2012
        Odpowiedz

        No w poznaniu to może jeszcze we wrocławiu chętnie bym przyszła

          • Weronika
          • 2 kwietnia 2012
          Odpowiedz

          Zapisuję :)

  7. Weroniko,
    Oczami wyobraźni widzę to magiczne miejsce:)

    Dobrą aurę buduje człowiek, jego pozytywne emocje i czystość duszy, które niewątpliwie posiadasz. To widać, słychać i czuć.
    W otoczeniu smaków sprzed lat, wiele osób odnajdzie ukojenie.

    Mam nadzieję, że i dla mnie kiedyś tam, znajdzie się kącik.
    Z przyjemnością pomilczę, urzeczona widokiem szczęśliwej kobiety, która miała poważny problem zdrowotny i takie tam skromne marzenie…

    Pozdrawiam
    Małgosia Safandowska

      • Weronika
      • 2 kwietnia 2012
      Odpowiedz

      Ile jeszcze raz wzruszę się na tym blogu? Tego nie wiem.
      Wiem, że takie miejsce będzie. Znajdzie się też kącik dla Pani. Nie będzie limitu na czas i strumienie herbaty…

      Zapraszam!

    • Ania
    • 31 marca 2012
    Odpowiedz

    Wyglądają pysznie ,ale strasznie odstraszają mnie te surowe jajka ;/

  8. Odpowiedz

    Czytam wpis i widzę już to magiczne miejsce. Złapałam się na tym, że nie mogę się doczekać kiedy powstanie.
    Lody wyglądają tak smakowicie, że aż ślinka cieknie.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011