Bajecznie lekki, rewolucyjny mus czekoladowy

29 czerwca 2015 , In: bez jajek, bez mleka, bez orzechów, bez soi, wegańskie
0

Raz na wiele, wiele lat dokonuje się cudowne odkrycie, które zmienia wszystko, uszczęśliwia ludzi, daje nadzieję i niesie nowe możliwości. Tak stało się w tym roku, a przełom dotyczy zupełnie nowego wynalazku w obrębie kuchni roślinnej. Geniuszem okazał się ten, kto postanowił potraktować wodę pozostałą po odcedzeniu ciecierzycy dokładnie tak, jak białko jaja. Ku zdziwieniu całego chyba świata stał się cud, dowiedziono, że płyn ten zachowuje się zupełnie tak samo, nadaje do wypieku bezy, biszkoptów, przygotowania majonezu, musów i wszystkiego do czego powszechnie dodaje się jajko.

Widziałam już najróżniejsze wegańskie składniki oraz pomysły ich wykorzystania i nie jestem pewna czy woda po ciecierzycy aby na pewno wywołała zdziwienie na mojej twarzy. Zamiast pozostać zszokowaną ruszyłam czym prędzej do sklepu by wypróbować składnik w mojej kuchni. Nie będę ukrywać, że większość prób które podjęłam okazały się porażką, a roślinny, bezglutenowy biszkopt, który spełniałby wszystkie moje oczekiwania, jest wciąż w sferze pragnień. Wierzę, że pewnego dnia będę w stanie podać Wam przepis na wszystko czego zapragniecie. Zanim to nastąpi, czym prędzej dzielę się rewolucyjnym, lekkim jak chmura w lipcowy poranek musem czekoladowym. To jeden z najprostszych i najpyszniejszych deserów roślinnych pod słońcem, bazujący na odkryciu, o którym wspomniałam wyżej. Miseczki są tak lekkie, jakby mieściły watę cukrową, a smak do złudzenia przypomina idealny pod każdym względem mousse au chocolat. Pokryty pestkami granatu, posiekaną miętą i dojrzałymi borówkami stanowi moją pełnię szczęścia.

_DSC5450_Snapseed

_DSC5453_Snapseed

 

2 porcje

Mus czekoladowy

składniki

– 100 g gorzkiej czekolady

– woda pozostała po odsączeniu zawartości jednej puszki po ciecierzycy

– 1/4 szklanki mleka roślinnego

– ulubiony słodzik (najlepiej zmielony na puder)

wykonanie

W garnuszku umieść czekoladę i mleko i rozpuść w kąpieli wodnej. Zdejmij z ognia i dobrze przestudź.

Wodę po ciecierzycy ubij zupełnie tak jak białko jajka, na sztywną, błyszczącą pianę. Dodaj kilka 3-4 łyżki cukru, ksylitolu czy innego słodziku cały czas ubijając.

Kiedy czekolada ostygnie połącz masy szpatułką.

Przełóż do pucharków i schłódź przez noc w lodówce.

Następnego dnia uwieńcz świeżymi owocami, posiekanymi listkami mięty i podaj jak deser.

Voila!

_DSC5500_Snapseed

_DSC5488_Snapseedfree-logo

    • Ewa
    • 29 czerwca 2015
    Odpowiedz

    Wow! Koniecznie muszę spróbować , Weroniko jakiej firmy ciecierzycy w puszce używasz? Ciekawe czy np płyn po fasolce też można ubić hmmm

    Mam jeszcze pytanie z innej ‚beczki’, jakiej marki garnków i patelni używasz w kuchni?

      • Weronika
      • 29 czerwca 2015
      Odpowiedz

      Jedyna jaka wpadła mi w rękę to… tesco. Skład tej marynatki pewnie straszny. Po fasoli nie ubija się aż tak dobrze, ciecierzyca ma chyba więcej białka. Mamy wysłużone garnki, każdy z innej parafii :)

  1. Odpowiedz

    Widziałam już gdzieś podobny przepis i wzbudził mój nienasycony apetyt! Koniecznie wypróbuję go w Twojej wersji (a dołączając się do odpowiedzi nt. cieciorki: ja używam Rolnika albo włoskiej – co nie znaczy, że drogiej – firmy Metelliana)

    Od kilku tygodni chodzi mi po głowie może nieco prywatne (?) pytanie do Ciebie Weroniko: otóż chciałabym zapytać, jak radzisz sobie w sytuacjach, kiedy jesteś gdzieś zaproszona i kuchnia zależy od gospodarzy. Czy uprzedzasz ich wcześniej, że jesteś na diecie i absolutnie nie możesz jeść tego czy tamtego? Albo w sytuacjach takich jak wesele, kiedy czasem trudno być potraktowanym indywidualnie? Po prostu nie jesz tego, co mogłoby Ci szkodzić? Dopytujesz o skład? Pytam, bo czasem nie wiem, jak się zachować, sama wiem, że to bywa przykre uczucie, kiedy zaproszeni goście odmawiają skosztowania potrawy, w którą włożyło się dużo pracy, ale z drugiej strony to nie jest przecież fanaberia… Czy masz na to jakieś dyplomatyczne sposoby? :)

      • Weronika
      • 1 lipca 2015
      Odpowiedz

      Muszę przyznać, że na weselu byłam raz w życiu, nie żartuję :) Natomiast na wszelkich innych spędach rodzinnych i nie tylko najczęściej coś na mnie czeka. Rodzina wie co mogę zjeść. Niedawno mieliśmy chrzciny, mama maleństwa zadzwoniła do mnie, przeczytała całe menu i uzgodniłyśmy co będę mogła położyć na swoim talerzu. Oprócz diety bezglutenowej od ponad roku jestem wegetarianką więc sytuacja mogłaby wydawać się jeszcze bardziej skomplikowana, ale nie jest. Przed studniówką dowiedziałam się, że dla wegetarian zaserwują łososia… Nie jem ryb więc wykonałam telefon i dostałam to co było dla mnie odpowiednie. Mimo, że sala była ogromna, a na niej setki osób, bardzo szybko mnie odnaleźli i dostałam danie jako jedna z pierwszych. Znajomych natomiast mam na medal i zawsze coś na mnie czeka. Myślę, że warto zadbać o to wcześniej, dowiedzieć się jak będzie wyglądać menu i przedstawić potrzeby. Każdy dobry gospodarz chce żeby jego goście czuli się swobodnie. Możemy mu w tym pomóc :)

    • Ania
    • 15 lutego 2016
    Odpowiedz

    witam,

    czy jest możliwość zastąpienia wody po ciecierzycy jakąś inną opcją?
    Niestety ciecierzyca, soczewica czy fasola są na mojej liście produktów zakazanych.

    Pozdrawiam

      • Agata
      • 18 lutego 2016
      Odpowiedz

      Stary artykuł, więc pozwolę sobie niepytana: spotkałam się z podobnymi przepisami na mus z ubitego „kisielu” z siemienia lnianego. Efekt jest może mniej trwały, smak nieco inny… nie wiem, nie próbowałam, ale zawsze można poszukać w tym kierunku (siemię lniane = flax seed; przepraszam jeśli uraziłam twoją znajomość angielskiego 😉 )

        • Ania
        • 28 lutego 2016
        Odpowiedz

        super :)

        Dziękuję bardzo, ja koniec końców dodałam białko. Również było pyszne. Przy następnej okazji wypróbuję opcję z siemieniem lnianym :)

        • Weronika
        • 19 lutego 2016
        Odpowiedz

        Gdzie tam uraziłam! :) Tak przygotowane siemię rzeczywiście było hitową bazą do przygotowania wegańskiej bezy. Dzisiaj jest jednak rozwiązanie z cieciorką i coś mi mówi, że bije siemię na głowę :)

          • Agata
          • 23 lutego 2016
          Odpowiedz

          Pewnie tak; odniosłam się tylko do pytania Ani o zamiennik, bo nie może jeść niczego fasolopodobnego.

            • Ania
            • 2 marca 2016

            haha :) moja znajomość angielskiego nie czuje się urażona 😉 jestem wdzięczna za kolejny pomysł. W tej chwili mam tak ograniczoną dietę, że muszę dużo kombinować. Każde nowe rozwiązanie to wielka pomoc :)

            Pozdrawiam
            Ania

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011