Jak przeżyć na diecie dr Dąbrowskiej?

12 stycznia 2017 , In: poradniki
0

Przyznam, że samo słowo dieta wzbudza we mnie odrazę. Skręca mnie kiedy słyszę, że ktoś przeszedł właśnie na dietę cud, zajadając pół pomarańczy rano, kubeczek jogurtu w południe i kromkę razowego pieczywa na kolację. Pewnie każdy z nas zna kogoś, kto na dietę przechodzi od każdego poniedziałku, następnego tygodnia albo od stycznia i przyzna, że słuchanie o odchudzaniu to prawdziwa katorga. Uważam, że odpowiednia masa ciała powinna być zaledwie skutkiem ubocznym rozsądnego menu i szeroko pojętego stylu życia w ogóle. Dieta dr Dąbrowskiej ma całe szczęście swoją drugą nazwę- post owocowo- warzywny, a jej głównym celem powinno być przede wszystkim oczyszczenie organizmu. Metoda ta ma ponad dwadzieścia lat i przez ten cały czas regularnie uzdrawia rzesze ludzi.

DSC_0577_SnapseedNa post zdecydowało się już kilka osób wśród naszej rodziny, znajomych. Temat przewinął się kilka razy na warsztatach, a kiedy w końcu sama postanowiłam spróbować, okazało się, że sporo osób, z którymi rozmawiałam- zna, stosowało albo przynajmniej czytało jakieś informacje. Nie będę zatem rozwodzić się nad teorią. Cała metoda została opisana tutaj, a ja jak zawsze postaram się przybliżyć praktyczny aspekt i podpowiedzieć jak łączyć produkty żeby nie zwariować z nudy i głodu :)

collageMyślę, że trudno mówić o jakiś wyrafinowanych przepisach i dokładnych proporcjach. Posiłki powinny być proste, bazować na warzywach. Z racji pory roku dobrze byłoby pić nie tylko dużo, dużo gorącej wody z imbirem, ale też przygotowywać ciepłe potrawki. Moim sposobem na przetrwanie było codzienne gotowanie świeżego bulionu korzeniowego, na którym dusiłam cebulę, jarmuż, cukinię, brukselkę, bakłażany, pomidory czy marchewkę. Czasami smak przełamywałam kawałkiem kwaśnego jabłka. Intensywny, pieprzny bulion piłam też codziennie przed posiłkami.

DSC_0554_SnapseedW okresie postu nie stosuje się soli, cukru czy najlepszych nawet tłuszczów, ale dozwolone są liczne, naturalne przyprawy. Do warzyw sypałam więc cynamon, imbir, pieprz Cayenne, gałkę muszkatołową, pieprz ziołowy, tymianek, rozmaryn, curry. (Bezpieczne mieszanki znajdziesz tutaj.) Dwa razy zdarzyło mi się dodać na patelnię kilka namoczonych uprzednio rodzynek, a także jednoskładnikową passatę z pomidorów. Nieustannie i hojnie aplikowałam natomiast czosnek przeciśnięty przez praskę.

collage1Pysznym i miłym akcentem są niewątpliwie owoce, które jednak powinny stanowić jedynie dodatek. Nadadzą się jabłka, grejpfruty, kiwi, owoce jagodowe, kawałek niezbyt słodkiego melona. Czasami miksowałam je z zieleniną na koktajle, a innym razem przygotowywałam sok z natki pietruszki i dużej dawki cytryny. Można wspomóc się tłoczonymi sokami dobrej jakości, jednak te- mimo, że stuprocentowe- potrafią być zbyt słodkie. Należy więc uważać. Znacznie korzystniej będzie sięgnąć po napoje wytrawne- szczególnie te z kiszonych warzyw. Prawdziwą rozpustę stanowi kawałek jabłka upieczonego z cynamonem lub zmiksowanego na mus.

DSC_0529_SnapseedW zależności od problemu, post może trwać nawet sześć tygodni. Ja z góry zakładałam, że będzie to około siedmiu dni. Nie cierpię na żadne przewlekłe choroby, nie czuję się źle, ale od dłuższego czasu chciałam zmienić coś na lepsze, wskoczyć na trochę wyższy poziom. Miesiąc przed dwudziestymi pierwszymi urodzinami wydał się dobrym momentem na przeprowadzenie małych porządków, a post punktem odniesienia i pretekstem do wprowadzenia dobrych przyzwyczajeń. Zauważyłam poprawę cery (choć w pierwszych dniach działy się z nią bardzo dziwne rzeczy), spory przypływ energii, a w czwartym dniu poczułam, że jest mnie mniej. Niewątpliwie powrócę do postu ponownie, jednak zdecydowanie późną wiosną, a najchętniej w duecie :) Ważną kwestią jest oczywiście powrót do normalnych posiłków. Nie powinno sprawić to kłopotu tym, którzy na co dzień spożywają niewiele produktów zwierzęcych, jedzą dobrej jakości produkty, kasze, strączki, przyjazne tłuszcze. Jednak pomysłami na pyszne, wartościowe posiłki będę dzielić się regularnie, w kolejnych postach. Do napisania!

    • Aga
    • 12 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Moja mama była na tej diecie dwa tygodnie. Pamiętam że piła bardzo dużo kiszonego barszczu, który swoją drogą jest pyszny ^^. Sama też chciałam spróbować ale boję się przy anemii.

    • Marta
    • 13 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Mąż jest właśnie po pełnym poście. To fakt, że energii miał mnóstwo, był jak nakręcony :) Zmiana zaszła też w głowie, bo świadomość oczyszczania organizmu i robienia czegoś mega dobrego dla własnego ciała wpływa również na sposób myślenia – po wyjściu zmienił diete maksymalnie. Kiedyś krzywił się przy szpinaku, choć jadł dzielnie. Dziś zam o niego prosi. Kotlet z ciecierzycy kilka miesięcy temu? Eeeee…. nie. Dziś? Wow! Co chwila jabłko, marchewka, ani kropli alkoholu. Mam w domu nowego człowieka :) Ja w niedzielę kończę post dwutygodniowy. Pozdrawiam!!!

      • Weronika
      • 13 stycznia 2017
      Odpowiedz

      Piękna zmiana, gratuluję :)

    • Sylwia
    • 13 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Jedna nieścisłość – w poście dozwolone jest użycie soli, o ile jest to kamienna sól nieoczyszczona lub sól himalajska. Sama w zeszłym roku przeszłam 6 tygodni postu i z pewnością to jeszcze powtórzę, choć nie wiem czy w pełnym wymiarze :)

      • Weronika
      • 13 stycznia 2017
      Odpowiedz

      Właśnie z tą solą czytałam tysiąc pięćset wersji. Jednak rodzice byli dwa razy na turnusach z dietą i rzeczywiście soli tam nie było. Były natomiast kiszonki i ja też właśnie kiszone warzywa sobie podjadałam szczodrze.

        • Tośka
        • 10 lutego 2017
        Odpowiedz

        Pani doktor w swojej książce zezwala na stosowanie soli kamiennej.

    • jawan
    • 13 stycznia 2017
    Odpowiedz

    kiwi i melon w diecie dr Dabrowskiej są niedozwolone

      • Weronika
      • 14 stycznia 2017
      Odpowiedz

      Zapraszam na FB 😉

    • kinga
    • 16 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Bardzo fajnie, że poświęciłaś artykuł postowi dr Dąbrowskiej. Moja kuzynka przez chyba z 6 dni była w ośrodku, który prowadzi taką dietę. Wróciła szczęśliwsza i zdrowsza. I pojechałaby jeszcze raz. Miała kłopoty z cerą, teraz podobno lepiej :)
    W ośrodku przez cały dzień był dostęp do lekarza, a czasem również można było iść na wykłady z dietetykami czy zrobić sobie test na nietolerancje pokarmowe. Był również dostęp do siłowni i basenów. Jeśli ktoś nie chciał zostawać sam, mógł wziąć osobę która nie miała zamiaru jeść warzyw :) Przygotowywano jej normalne jedzenie w osobnej kuchni. Myślę, że naprawdę warto spróbować postu, nawet w domu.

    • Joanna
    • 10 lutego 2017
    Odpowiedz

    Ja przeprowadzałam dwukrotnie post Dąbrowskiej :)Post naprawdę czyni cuda. Za pierwszym razem wierzę, że to właśnie był punkt zapalny dzięki, któremu po 3,5 roku starań o dziecko dla nas stał się cud :) Prowadziliśmy wtedy też terapię z naprotechnologii, ale przez 3 cykle nic się nie wydarzyło, przy czwartym spełniło się nasze marzenie :) Myślę, że właśnie oczyszczanie przy pomocy diety Dąbrowskiej przyczyniło się do tego, tym bardziej, że pod kątem naprotechnologii w tym akuratnie cyklu terapia wspomagała nas tylko w drugiej fazie cyklu po owulacji. No i poleciliśmy post innej parze, która od lat też się starała o dziecko. Efekt był taki sam jak u nas – przyszła mama prowadząc post nie zdążyła dostać okresu :) Więc polecamy wszystkim zatroskanym parom, którym coś nie wychodzi :) I wystarczyło tylko dwa tygodnie postu :) Nasza córka niebawem skończy dwa lata.
    Drugi raz pokusiłam się o post rok temu, jak desperacko szukałam metod by poprawić swój stan zdrowia. Niestety było to trochę ryzykowne z mojej strony. Później doczytałam, że to co się ze mną działo było przeciwwskazaniem do diety. Mianowicie ujawniła się u mnie nadczynność tarczycy – TSH 0,004!!!, kołatania serca, drastyczne chudnięcie, wilczy apetyt, okropne huśtawki nastroju. Lekarz endokrynolog zdiagnozował chorobę Grevesa-Besedowa. Wydaje mi się, że błędnie. Wtedy przeprowadziłam post 10 dni i przerwałam, bo schudłam do 51kg przy 170cm i po prostu się bałam, że potem już nie podniosę wagi przy moim drastycznym chudnięciu. Mój stan się nie poprawił. Wylądowałam na lekach i w poradni endokrynologicznej. Po 3 miesiącach leczenia i wprowadzeniu mnie w niedoczynność tarczycy utrzymując na lekach na jedno i drugie, powiedziałam dość. Znalazłam lekarza internistę z odmiennym poglądem leczenia. Zaproponowała mi przerwanie leczenie i…….. przejście do dietę bezglutenową i bezlaktozową :) Od czerwca ubiegłego roku jestem na niej, bez leków i od tamtego czasu moje wyniki tarczycowe są unormowane :) Pani doktor w dodatku pochyliła się o to, żeby zlecić mi badania pod zupełnie innym kątem, o czym endokrynolog kompletnie nie pomyślał. Okazało się, że mam wirusa EBV, co mogło się przyczynić do problemów z tarczycą. Co więcej leki powodowały u mnie mega złe samopoczucie (nie byłam w stanie opiekować się własnym dzieckiem, wylądowałam na SORze bo mój stan był fatalny). Ponadto pojawiły się u mnie ostre bóle kolan, zaczęły mi wypadać włosy, cera wyglądała okropnie. Dziś wszystko minęło, czuję się w pełni sprawna fizycznie, znowu wszystko mogę :) Da się wytrwać na diecie bezglutenowej. Mam tylko problem z przytyciem.
    Tobie dziękuję za te przepisy – bo tego mi właśnie brakuje. Czasami już nie mam pomysłów. A mi nie zawsze wszystko wychodzi – próbowałam nawet piec chleb, ale jakoś mi nie wyszedł nigdy odpowiedni. Dziś ratuję się ciemnym bezglutenowym z Herta :)

    • Jaga
    • 2 marca 2017
    Odpowiedz

    Ten post to Post Daniela. I jest opisany w Biblii. Dąbrowska też o tym pisze. Ma więc trochę więcej niż 20 lat 😀

      • Hanna
      • 3 marca 2017
      Odpowiedz

      Polecam przepisy Katarzyny Gurbackiej Ja z nich korzystam a jestem na duecie bezglutenowej Mleko tylko roślinne ale nie sojowe Soja jest modyfikowana , żadnych produktów sojowych Trzymam kciuki pozdrawiam 😊

    • Magda
    • 1 września 2017
    Odpowiedz

    Dieta dr.Dąbrowskiej ma już ponad 20 lat, uważam , że jest naprawdę świetna, ale moim zdaniem wymaga drobnej korekty. Trudno wytrzymać w lecie rezygnując na 6-8 tygodni, czyli cały sezon, z owoców jagodowych (ig 15-25). Dieta dopuszcza z owoców tylko jabłka, pomarańcze (ig 42) i grejpfruty. Gotowane buraki , dynia i marchewka zalecane w diecie mają ig koło 80, czyli używałabym ich ostrożnie.
    Dietę robiłam kilkakrotnie nawet do 10 tygodni i bardzo ją cenię

    • ela
    • 6 października 2017
    Odpowiedz

    Dzisiaj zaczynam pierwszy dzień diety dr Dąbrowskiej może ktoś do mnie dołączy razem będzie rażniej

      • Małgorzata
      • 6 listopada 2017
      Odpowiedz

      Dzisiaj też rozpoczęłam dietę…

    • malgo
    • 14 lipca 2018
    Odpowiedz

    Your comment is awaiting moderation.

    Sól wolno, natomiast rodzynek nie.

    • Spersonalizowany jadłospis
    • 26 stycznia 2019
    Odpowiedz

    Your comment is awaiting moderation.

    Ja długo nad sobą pracowałam, ale niestety nie widziałam efektów. Chciałam podnieść troszkę wagę, bo jestem strasznym chuderlakiem i nie mam krągłości. Teraz korzystam z usług dobrego dietetyka. Ja korzystam z https://www.foodwise.pl/oferta. Choruję na anemię, a przy tym po prostu uwielbiam próbować nowych rzeczy. Przepisy od Foodwise są naprawdę świetnie.

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011