Kulinarna pocztówka z południa

2 września 2012 , In: Bez kategorii
0

Ostatnie wolne, szczęśliwe dni spędziłam w urokliwym Cieszynie. Mieście wąskich uliczek, bajecznego rynku, fontanny jednej i drugiej, nieco przyciasnej, czeskiej winiarni. Mieście  z mostem który zaprowadzi do kraju południowych sąsiadów.

Nie snułabym jednak wakacyjnych opowieści, gdyby nie iście kulinarny aspekt…

Grillowane oscypki z solidną porcją żurawiny na każdym kroku, góralska chata, gdzie przy klimatycznych nutach, pani w kwiecistej chuście serwuje gorący jabłecznik z dużymi kawałkami owoców, niewyobrażalną ilością korzennych przypraw i koniecznie gałką lodów waniliowych! Nasze, polskie góry!

__________________________________________________________________________________________________________________________________________

W pewnej restauracji miałam możliwość spędzania jednego dnia w kuchni… od kuchni! Przekroczenie progu strefy przeznaczonej tylko dla personelu wywoływało przyjemny dreszczyk. Odziana w za dużą białą koszulkę z odpowiednim logo, przepasana czarnym fartuchem towarzyszyłam ramię w ramię kucharzom ocierającym pot z czoła.

Zwijałam łososia w figlarne różyczki, pomagałam przy carpaccio (zamówione na wstępie razy dwa), wychwytując aromaty obserwowalam bulgoczący bulion, aż w końcu nalano mi miseczkę wspaniałego wywaru prosto z ogromnego garnka.  Nie dorównując moim nauczycielom, uprzednio ścinając odpowiednie, młode listki w ogrodzie, ozdabiałam talerze. Rzeźbiłam w warzywach z zabawnym kucharzem Mateuszem- mistrzem w tej dziedzinie, choć moje dzieła nawet nie udawały jego. Co jakiś czas obierałam, kroiłam czy tarłam, biegając wte i wewte, gubiąc się wśród wydzielonych na wszystko pomieszczeń i lodówek. Obserwowałam jak na talerzach lądują tatary, soczyste mięsa, kolorowe sałatki, aromatyczne zupy, kuszące desery. Czasami podawałam kelnerowi w muszce, oddalone porcje, by ten zwinnymi ruchami mógł zaserwować je głodnym gościom, oczekującym nad filiżanką herbaty czy lampką wina.

Popołudniami, moszcząc się w wygodnych fotelach zasiadałam z rodziną i gospodarzami oraz ich córką Martą w „Korbasowym Dworze” (bo o tym miejscu wciąż mowa) przy zarezerwowanym, pięknie nakrytym stole. Rozkoszując się doskonałym smakiem kolejnych dań, zauroczona deserami, przepysznymi lodami w gorących malinach (moja słabość!), po cichu łączyłam się  z przyjaznymi kucharzami, spełniającymi po drugiej stronie lokalu nasze kulinarne zachcianki.

Mimo wpisu w ogromnej, bordowej Księdze Gości, tutaj raz jeszcze pragnę okazać swoją wdzięczność. Pani Bożenko, Panie Piotrze, dziękuję za spełnienie jednego z moich małych wielkich marzeń! :)

_______________________________________________________________________________________________________________________________________________

    • Olga
    • 2 września 2012
    Odpowiedz

    Ale Ci zazdroszczę….. Sami Ci to zaproponowali??

  1. Odpowiedz

    Bardzo znajomy krajobraz z bardzo bliskich mi okolic.

    Ciesze się, że to właśnie tutaj na Śląsku spotkała Cię tak miła niespodzianka!

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Premiera mojej drugiej książki już 13 lutego

Subskrypcja

Chcesz być powiadamiany o wpisach na moim blogu? Podaj imię i adres email :)
Przenigdy, nikomu i pod żadnym pozorem, nie udostępniam personaliów osób zapisujących się na moje listy adresowe.

Powered by WPNewsman

Obserwuj mnie na Instagramie

  • Cze w niedziel  sunday glutenfree
  • Pan nalenik  crepes glutenfree newpost
  • Mae przyjemnoci w studiokulinarnemaleprzyjemnosc coffeetime
  • Siup do pieca glutenfreevegancupcakes
  • Rodzicowy bo s ze sob ju 28 lat Cho podobnohellip
  • sundayafternoon coffeetime
  • Owsianka na mleku jaglanym goodmorning
  • sundaymorning glutenfree vegan
  • Ponad 100 przepisw bez glutenu mleka jajek i cukru Sodkiehellip
  • driptime w ministerstwokawy
  • Dobranoc warsawbynight
  • Osadzam rodek tygodnia thelastpieceofcake

Blog roku 2011

Blog roku 2011