Makaroniki czekoladowe z masą miętową

19 maja 2013 , In: babeczki i ciastka, bez soi
0

Przeglądałam kiedyś tarteletteblog.com jak najpiększniejszą książkę, wzruszając się na widok makaroników, których Helene produkuje wyjątkowo dużo. W wydumanych smakach, może lepszych niż z Laudere bo domowe, z własnego piekarnika.

Każdego razu, kiedy widzę pozycję o makaronikach, czy same ciastka, zachodzą we mnie niewiarygodne procesy. Wykonanie ich samodzielnie było jedyną w swoim rodzaju tajemnicą. Jakby ich wygląd zależał od jednego magicznego ruchu, którego nie dane mi było znać. Nie wyszły raz, nie wyszły i kolejne.

Kiedyś dostaliśmy w prezencie pudełko domowych makaroników, tak pięknych, tak pysznych, że być może to właśnie wtedy uwierzyłam, że oprócz poważanych cukierni i ciężkich książek z wypiekami, ciasteczka można ubić i zobaczyć we własnej misce.

Po lodach miętowo- czekoladowych, przyszła pora na ten sam klasyk w wersji francuskich cudeniek.

Voila!

ok 30 ciastek

Makaroniki czekoladowe z masą miętową

wykonaj makaroniki wg. mojego ostatniego przepisu (klik), zastępując jedną łyżeczkę cukru pudru, łyżeczką kakao. Masę przygotuj z mascarpone i listków mięty bądź likieru/ syropu miętowego.

_DSC6969_Snapseed

  1. Odpowiedz

    Mmmm… musi być pyszne, ogólnie za makaronikami nie przepadam, ale te muszą być wyborne! Adoptuj mnie dziewczyno!

    Jak widzę masz ostatnio ochotę na miętę i czekoladkę :). To dobrze – czekam na więcej!

    Wpadaj czasem do mnie!Pozrawiam!

    • Ada
    • 20 maja 2013
    Odpowiedz

    Wyglądają smakowicie. Nie przepadam za miętą, ale w tej kompozycji może się skuszę…:)

  2. Odpowiedz

    Czy używasz specjalnej formy do robienia makaroników? Ja próbowałam i niestety wyszły fatalnie. Każdy miał inny kształt :-( po 2 próbach poddałam się!

      • Weronika
      • 13 maja 2014
      Odpowiedz

      Trzeba trzymać się kilku zasad, ja też podjęłam wieeeeele prób. Nie używam specjalnej formy ale to jest mata, która jedynie ma zaznaczone kółeczka więc jeżeli masa była na tyle rzadka to białka się źle ubiły i forma nie pomoże :(

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011