Misja: pieczywo!

1 sierpnia 2012 , In: Bez kategorii
0

Zapierałam się, że tematu bezglutenowego pieczywa nie udźwignę.

Zrezygnowana zamykałam laptopa, nie potrafiąc odpowiedzieć na Wasze maile z pytaniami. Miałam obawy i masę wątpliwości. Wielokrotne nieefektywne zaszywania się z notesem nad niewyrośniętym ciastem utwierdzało mnie w przekonaniu, że nie warto. Do czasu!

Jakiś czas temu w markecie od niechcenia włożyłam do koszyka paczkę drożdży- ot tak,  na później.

Pewnego dnia, miły pan z Włoch, pracujący w firmie bezglutenowej marki Schar postanowił zaopatrzyć mnie w trochę produktów. Zdążyłam już zapomnieć o wymienionych mailach. Drożdżach też…

Dzisiaj niespodziewanie zapukał uśmiechnięty kurier z pokaźną paczką. Oprócz gamy produktów, znalazłam rozmaite foldery, których nigdy wcześniej nie miałam w ręce. Przerzuciłam kilka stron, dojrzałam prostą recepturę na chleb. Jajka się skończyły! O! To może bagietka? Zamiast polecanej mieszanki, sypnęłam bezglutenową, razową. Przepis banalny. Chwila, moment, bułeczki wyrastają pod ściereczką!

Do bardzo schematycznego przepisu dodałam trochę serca. Mogę podzielić się z Wami ciepłym pieczywem. Chrupiącym z wierzchu, miękkim w środku!

Misja pieczywo- START! Spróbujcie nie trzymać kciuków :)

 

5-6 sztuk

Razowe bułeczki bezglutenowe* 

Potrzebne składniki:

– 500 g mąki razowej bezglutenowej (użyłam 450 g), 350 ml wody, 1 łyżeczka soli, 15 g świeżych drożdży (przepis zaleca jako zamiennik 10 g suchych)

– łyżeczka cukru i 0,5 szklanki wody do rozprowadzenia świeżych drożdży

Sposób przygotowania:

Drożdże rozpuść w letniej wodzie z łyżeczką cukru. Odstaw na 15 minut.

Wszystkie składniki zagnieć niedługo na jednolitą, plastyczną masę. Uformuj kulę, przykryj ściereczką i odstaw na 15-20 minut.

Po tym czasie uformuj podłużne bułeczki, ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozostaw do podwojenia swojej objętości.

Po około 1 h rozgrzej dobrze piekarnik do 200 stopni C. Na spodzie piekarnika umieść żaroodporne naczynie z wodą. Bułeczki piecz 30- 40 minut.

Smacznego!

*na podstawie Scharowego przepisu na bagietkę

po przyciśnięciu palcem miąższu, plastycznie wraca do pierwotnej wersji

 i dzisiejsza niespodzianka:)

  1. Odpowiedz

    Jesteś wielka!! Gratulacje:):)

      • Mama
      • 1 sierpnia 2012
      Odpowiedz

      Pani Danusiu,

      Widzę, że niezależnie, jednocześnie pomyślałyśmy o tej wielkości. Kłaniam się pięknie.

    • Mama
    • 1 sierpnia 2012
    Odpowiedz

    Pieczywko pyszne. Wera …wielka! A dzisiejsza niespodzianka baaaardzo miła.

    • Ewe, mama Januszka
    • 1 sierpnia 2012
    Odpowiedz

    O kurczę, o kurczę, kiedy ja to wszystko zrobię?! 😉 Trzymaj się i wielkie dzięki za Twoją działalność!

  2. Odpowiedz

    Udało się! :)

    • Marlena
    • 2 sierpnia 2012
    Odpowiedz

    Właśnie jestem jedną z tych fanek, które nie otrzymały odpowiedzi na maila n/t pieczywa bezglutenowego ;P
    U nas królują bułeczki ryżowe. Są przepyszne!

    Twoje wyglądają na równie smakowite. Na pewno do wypróbowania… :)

      • Weronika
      • 2 sierpnia 2012
      Odpowiedz

      Mogę prosić o recepturę? skoro pyszne, może to jeden krok do przodu 😉
      Pozdrawiam!

      • Odpowiedz

        Oczywiście- wyślę niebawem. :) Tymczasem dokumentacja foto :) http://www.garnek.pl/melman/20673493/buleczki-ryzowe-bezglutenowe-po

          • Ewa
          • 6 października 2012
          Odpowiedz

          Czy ja również mogę poprosić o przepis, pieczywo niestety to ciągle moja „zmora”.

          Dziękuje :)

          • Mam nadzieję, Weroniko, że nie masz nic przeciwko umieszczeniu przepisu na Twoim blogu ( na prośbę Ewy): :)

            Składniki na 12-16 sztuk
            220 g koncentratu ciasta chlebowego bezglutenowego (lub innej mieszanki-ja robię np. z koncentratu z firmy bezgluten.pl)
            80g kleiku ryżowego
            1,5 szklanki mleka lub wody
            30g masła lub oleju
            20g świeżych drożdży
            1/2 łyżeczki soli
            1 jajko do posmarowania

            Drożdże rozpuścić w letnim mleku. Do miski miksera wsyp mąkę, kleik ryżowy i sól. Dodaj miękkie masło lub olej i rozpuszczone drożdże. Wszystko wymieszaj i odstaw na 20 minut. Powstała masa jest dość gęsta i lepka. Płaską blachę wyłóż papierem do pieczenia. Dłonie i łyżkę umocz w zimnej wodzie. Łyżką nabieraj porcje ciasta i formuj w mokrych dłoniach podłużne bułeczki. Ułóż na blasze, posmaruj roztrzepanym jajkiem i piecz w temp. 180st C ok 35 minut.

  3. Odpowiedz

    Jakiej dokładnie mąki użyłaś? Z jakiej fiirmy? Ja zrobiłam wszystko wg przepisu (mąka z bezglutena) i ciasto jest strasznie klejące, nie ma mowy o zrobieniu z niego kuli :(

    a te pół szklanki wody do rozrobienia drożdży to dodatkowo ponad 350 ml wody czy to z tych 350 mam wziąć pół szklanki ?

      • Weronika
      • 10 maja 2013
      Odpowiedz

      U góry wspominam, że Schar. Nawet na zdjęciu widać :)
      Przepis też jest prawie ichni, ale nie o mąkę myślę chodzi. Spokojnie można jej dosypać więcej, jeżeli zajdzie potrzeba. Woda- dodatkowo pół szklanki. To 125 ml w klasycznym przeliczeniu.

  4. Odpowiedz

    a Gdzie zamawiasz produkty schara?

      • Weronika
      • 19 maja 2013
      Odpowiedz

      Przez internet- zakładka gdzie kupić :)

  5. Odpowiedz

    super. Moją modyfikację przedstawiam u siebie na blogu: http://bezglutenowewariacje.blogspot.com/2013/07/bagietki.html

    • Weronika
    • 29 grudnia 2013
    Odpowiedz

    Hej:) A widzę, że w tej paczce masz książki, dobrze widzę? 😉

      • Weronika
      • 29 grudnia 2013
      Odpowiedz

      Broszurki jakieś małe :)

  6. Odpowiedz

    Bardzo dziękuję za ten przepis :)
    Jestem na diecie bezglutenowej i bezjajecznej 9 miesięcy. Udało mi sie upiec jakiś znośny chleb, ale ciągle marzyłam o bułkach. Te kupne były niejadalne nawet po odpieczeniu (stawały w gardle:)). Miesiąc temu natrafiłam na ten przepis, wytestowałam mieszankę Schara i teraz piekę z niej również chleb. Jest pyszna, a te bułki z niej to mistrzostwo. Dziękuję za Twojego bloga. Dzięki takim osobom, jak ty łatwiej znieść szarą rzeczywistość. 😀 Pozdrawiam

      • Weronika
      • 14 września 2014
      Odpowiedz

      Aleeeeż nie ma za co! Powodzenia :)

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011