Może czekacie…

26 lutego 2012 , In: Bez kategorii
0

Od tygodnia nie napisałam. Oczywiście bywam tu nieustannie, ale przepisów nie ma…

Luty mknie jak burza i za chwilę się skończy. Na weekend, który mógłby być oczywiście pretekstem do zabawy w kuchni, zostałam pozbawiona aparatu.

Niektóre przepisy zaczynam gromadzić „do szuflady”. W konkretnym celu, ale o tym dużo później 😉

Teraz z pojemnym kubłem herbaty i głową bolącą od nadmiaru ciągle odkładanych pomysłów, zmęczenia, szkolnego stresu i nie wiedzieć czego jeszcze, odmaszeruję odpoczywać, mając nadzieję, że żadne przeziębienie nie dopadnie.

Ściskam Was mocno. Oczekujcie!

Inne przepisy, które mogą Cię zainteresować
26 października 2015

Dyniowa zupa krem

bez cukru, bez jajek, bez mleka, wegańskie, zupy
Zobacz więcej
1 lutego 2012

Bananowo, inaczej…

babeczki i ciastka
Zobacz więcej
7 kwietnia 2012

Słów kilka

Bez kategorii
Zobacz więcej
  1. Odpowiedz

    Myślę, że „wytrwali fani” spokojnie poczekają.
    Al;e nie jesteś sama, ja też nie mam w co rak włożyć jeśli chodzi o kwesti szkolne *żółwik*
    :))))))))
    Pozdrawiam.

      • Weronika
      • 28 lutego 2012
      Odpowiedz

      No niestety :(

    • Mama
    • 27 lutego 2012
    Odpowiedz

    Wróciliśmy i oddajemy aparat. :)

  2. Odpowiedz

    Czasami i tak bywa 😉

      • Weronika
      • 29 lutego 2012
      Odpowiedz

      O tak! To niemal moje motto 😉

  3. Odpowiedz

    Cześć! Mam 17 lat i od 15 choruję na celiakię. Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, uwielbiam go czytać i próbować tych pysznych przepisów. Dziękuje Ci za to, że stworzyłaś tę stronę i przez zwycięstwo w kategorii Teen Blog Roku ”spopularyzowałaś” dietę bezglutenową. Pozdrawiam, Agnieszka

      • Weronika
      • 28 lutego 2012
      Odpowiedz

      Dziękuję. Pewnie jeszcze nie spopularyzowałam, ale bardzo bym chciała! 😉
      Agnieszko, próbuj przepisów i dziel się efektami!

      Pozdrawiam 😉

Reply to Weronika. cancel

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011