Pierogi doskonałe II (bez siemienia)

0

Jak co roku o tej porze, ruch na blogu skupia się w okół receptur na pierogi. Rok temu pisałam już trochę o ich historii w mojej bezglutenowej kuchni i przekonana o szczęśliwym zakończeniu tych perypetii opublikowałam przepis na pierogi doskonałe. I kiedy tak pięknie pisaliście o efektach tej pracy, na warsztatach lepiliśmy coraz to lepsze egzemplarze, a i na naszej rodzinnej wieczerzy zjedliśmy ich całą masę, myślałam, że już zawsze będziemy wracać do tej receptury, a każdy bez względu na ograniczenia dietetyczne czy umiejętności będzie mógł przygotować porcję tradycyjnego dobra dla siebie lub bliskich. Lecz w momencie, w którym w komentarzach i wiadomościach zaczęły napływać pytania o wersję bez najważniejszego składnika owej receptury- złocistego siemienia lnianego- czar prysł. I kiedy jak zwykle zaczęłam już załamywać ręce, napisała do mnie borykająca się z chorobą autoimmunologiczną Kasia, której serdeczna, konkretna postawa i chęć pomocy sprawiły, że na nowo rozpoczęłam wielkie wałkowanie, lepienie, kreślenie proporcji i kolejne degustacje.

DSC_5530_Snapseed

Ci którzy są tutaj dłużej, wiedzą, że nie nadużywam określenia „doskonałe”. Przydomek taki otrzymują receptury najlepsze w swojej kategorii, testowane na tyle intensywnie, że mogę podpisać się pod nimi obiema rękoma. Tylko co właściwie począć, kiedy pierogi, na które przepis poniżej, smakują równie dobrze, jak te które miały być najlepsze, a członkini degustującej komisji twierdzi, że lepiej? Podejrzewam, że nie zostaje nam nic innego jak zaakceptować, że od dziś na szczycie podium pysznią się aż dwa przepisy. Zdradzę jeszcze, że ciasto z poniższego przepisu jest bardzo elastyczne, dobrze się wałkuje, przechowuje i potrafi pomieścić bardzo dużo farszu. Resztę sprawdźcie już sami :)

30 sztuk

Pierogi doskonałe II

składniki

ciasto

  • 150 g mąki owsianej (bezglutenowej)
  • 80 g mąki ziemniaczanej lub z tapioki
  • 200-250 ml bardzo ciepłej wody
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka soli

dodatkowo

  • więcej mąki ziemniaczanej do podsypywania ciasta
  • farsz (np. z tego przepisu)
  • 1-2 łyżeczki soli do gotowania

wykonanie

Oba rodzaje mąki wsyp do miski. Wymieszaj z solą i olejem. Dodaj połowę wody i rozpocznij wyrabianie ciasta za pomocą miksera lub robota kuchennego. Cały czas miksując, stopniowo dodawaj pozostały płyn. Ciasto powinno być jednolite i bardzo plastyczne. Wyłącz mikser i dokończ wyrabianie ręcznie. Uformuj ciasto w coś na kształt kuli i podziel na 2-3 części. Jedną pozostaw na blacie, a pozostałe koniecznie owiń dokładnie przezroczystą folią lub włóż do woreczka strunowego.

Blat oprósz minimalną ilością mąki ziemniaczanej. Ciasto rozwałkuj cienko. Szklanką wytnij kilka kółek. Na środku każdego ułóż łyżeczkę farszu i złóż na pół. Zlep dokładnie przyciskając mocno. Możesz wykończyć końce warkoczykiem, odciskając końcówkę widelca lub lepiąc zakładki.

Gotowe pierogi wrzucaj do garnka z wrzącą, posoloną wodą. Kiedy wypłyną gotuj około minuty. Wyłów łyżką cedzakową i delikatnie opłucz pod zimną wodą aby uniknąć wzajemnego sklejania. Układaj na talerzu.

Pierogi możesz przechowywać w lodówce przez kilka dni lub jeszcze przed ugotowaniem zamrozić.

Smacznego!

DSC_5564_Snapseed

DSC_5693_Snapseed

Uwagi
  1. Woda, której użyjesz nie może być wrząca. Powinna być gorąca na tyle żeby móc zanurzyć w niej palec nie parząc się.
  2. Bardzo ważny jest etap pierwszy czyli prawidłowe wyrobienie ciasta. Odpowiednia ilość wody jest kluczowa w całej późniejszej zabawie i pozwoli uniknąć frustracji przy wałkowaniu. Zbyt mała jej ilość sprawi, że ciasto będzie się kruszyć, rwać lub rozwarstwiać, a zbyt duża- lepić się do wałka i dłoni. Użyj miksera by ułatwić sobie wstępne połączenie składników, ale poświęć też chwilę na wyrobienie ciasta ręcznie.
  3. Jeżeli potrzebujesz podsypać blat mąką, użyj ziemniaczanej. Pamiętaj jednak żeby używać minimalną jej ilość. Odpowiednio wyrobione ciasto nie będzie kleić się do żadnych powierzchni, a duża ilość mąki sprawi, że nie będziesz w stanie zlepić końców pierogów.
  4. Może się wydawać, że wycięcie od razu wszystkich kółek zaoszczędzi czas i energię. Niestety, w ten sposób łatwo wysuszysz całe ciasto i bardzo trudno będzie Ci nadziewać je farszem. Polecam przygotować sobie maksymalnie 5-6 porcji, a resztę na bieżąco wałkować i wykrawać.
  5. To ciasto jest w stanie pomieścić sporo farszu jednak mierz siły na zamiary. Jeżeli dopiero zaczynasz pierogową przygodę, nakładaj mniej i skup się na technice zlepiania. Farsz dobrze jest dociskać do środka kciukiem.
  6. Pamiętaj by po ugotowaniu, dobrze opłukać pierogi pod zimną wodą. W ten sposób unikniesz ich wzajemnego zlepiania.

DSC_5722_Snapseed_Snapseed

    • Dagna
    • 17 listopada 2017
    Odpowiedz

    Piękne pierogi, na pewno spróbuję, bo uwielbiam pierogi z kapustą i grzybami 😀

    • Monika
    • 19 listopada 2017
    Odpowiedz

    Czym moge zastapic make owsiana (alergia)?

    • Kasia
    • 19 listopada 2017
    Odpowiedz

    Pięknie Ci dziękuję Weroniko za Twe starania, wysiłek no i to w/w wyróżnienie :-)) Teraz nadszedł czas pierogowej próby już we własnym wykonaniu 😉
    Serdecznie pozdrawiam :-)
    Kasia O-K

    • Magdalena
    • 20 listopada 2017
    Odpowiedz

    Droga Weroniko,
    A ja trochę na inny temat :) przymierzam się do biszkoptu z Twojej książki kucharskiej, bo robię tort dla alergika (jajka). Czy mogę zamaist mąki gryczanej użyć zwykłej pszennej (gluten akurat toleruje).
    Pozdrawiam!

      • Weronika
      • 21 listopada 2017
      Odpowiedz

      Niestety nie mam żadnego doświadczenia z mąką pszenną.

    • Joanna
    • 22 listopada 2017
    Odpowiedz

    Wyszły super! Na początku ciasto bardzo się lepiło, ale dodawałam owsianej i ziemniaczanej na zmianę po trochu. Jak już je wyczułam, zaczęłam się uśmiechać:) To są rzeczywiście pierogi bezglutenowe doskonałe! Wiem, co piszę, bo sprawdziłam co najmniej kilka przepisów, pierogi z nich wychodziły lub nie, ale zawsze czegoś im brakowało. Tym pierogom niczego nie brakuje! Moim zdaniem są idealne. Bardzo Ci dziękuję za Twoją pracę, pozdrawiam:)

      • Weronika
      • 23 listopada 2017
      Odpowiedz

      Ekstra ♥♥ Każda mąka będzie chłonęła wodę trochę inaczej więc modyfikacje mile widziane :)

    • Katarzyna
    • 29 listopada 2017
    Odpowiedz

    Dziś zrobiłam i z ręka na sercu stwierdzam, że są to najlepsze bezglutenowe pierogi jakie osobiście do tej pory robiłam i jadłam. Do ciasta stopniowo dolewałam wody, tak na wyczucie sprawdzając elastyczność i teksturę w trakcie wyrabiania. Mi wystarczyło jakieś 200ml, może nawet mniej. Trzeba samemu wyczuć, Ciasto było bardzo elastyczne, nie przywierało, ani do ręki, ani deski, bardzo ładnie się wałkowało, nawet do bardzo cienkiego placka. Nie rozwalało się przy lepieniu. I rzeczywiście można w nie sporo włożyć farszu, a właśnie takie mocno nadziane lubię. 😀 Są rzeczywiście idealne,! Z wszystkich które do tej pory robiłam, to te są zarówno w smaku jak i wyglądzie według mnie najbardziej zbliżone do tych glutenowych z mojej jeszcze pamięci. Na pewno zagoszczą one na moim stole już na stałe, bo przepis jest super. Święta uratowane 😉 Dziękuję!

    • Kasia
    • 30 listopada 2017
    Odpowiedz

    Pani Weroniko, wkrótce planuję pierwszy raz zrobić pierogi z Pani przepisu Które doskonałe są łatwiejsze? Pozdrawiam serdecznie :)

      • Weronika
      • 3 grudnia 2017
      Odpowiedz

      Ciężko powiedzieć. Oba przepisy nie są trudne do wykonania, a równie dobre :)

    • Gosia
    • 15 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Your comment is awaiting moderation.

    Ciasto rewelacyjne 😁😁 najpyszniejsze bezglutenowe jakie kiedykolwiek robilam i jadlam dzieki za przepis 😀

    • Ola
    • 15 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Your comment is awaiting moderation.

    Czy te pierogi mogę zrobić np. tydzień wcześniej i zamrozić?

      • Bea
      • 16 grudnia 2017
      Odpowiedz

      Your comment is awaiting moderation.

      Olu,
      myślę, że możesz zamrozić, ja tak zrobiłam dziś i w poprzednich latach z innych przepisów.
      Szczerze podziwiam pierogi z załączonego zdjęcia Autorki bloga. Moje wykończenie na jotę nie chciało przypominać warkocza, mimo podpatrywania instruktażu na youtubie. Wykończyłam więc falbanką robioną widelcem. Gdy trzeba było, podsypywałam mąką owsianą. Początkowe- ziemniaczaną, ale wtedy wychodziły takie lekko żelowe po wierzchu, coś a’la grzybki maślaki i kleiły się nieco, pomimo przelania zimną wodą.
      Wałkowały się i lepiły świetnie. Po ugotowaniu prezentują się wzorowo. Co do smaku, wiem to kwestia smaku:), ale mimo trzymania się przepisu co do przecinka, ich smak oceniam jako niezły, ale… chyba nie da sie bez glutenu odtworzyć tych babcinych, co to robiły niebo w buzi.

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Oferta świąteczna

Premiera mojej drugiej książki już 13 lutego

Subskrypcja

Chcesz być powiadamiany o wpisach na moim blogu? Podaj imię i adres email :)
Przenigdy, nikomu i pod żadnym pozorem, nie udostępniam personaliów osób zapisujących się na moje listy adresowe.

Powered by WPNewsman

Blog roku 2011

Blog roku 2011