Sztuka Fermentacji

28 czerwca 2016 , In: podróże i recenzje, warsztaty
0

Nie tak dawno temu poszukiwałam pomysłów na kiszonki, a z racji dość intensywnego czasu, chciałam kupić coś gotowego, z dobrego źródła, co mogłabym podjadać teraz, zaraz, bez konieczności czekania. Koniec końców, nic szczególnego nie wpadło mi w oko, a zima ustąpiła miejsca wiośnie i pierwszej, sezonowej zieleninie. Temat kiszenia ciągle pomieszkiwał jednak w tyle mojej głowy, aż pewnego dnia, niespodziewanie dostałam zaproszenie na warsztaty z fermentacji.

]

DSC_0724_SnapseedWydarzenie zorganizowane zostało przez wydawnictwo Vivante, z racji premiery polskiej wersji światowego bestsellera czyli „Sztuki Fermentacji”, autorstwa Sandora Katza.

DSC_0646_SnapseedSpotkanie poprowadziła Agata Bielska, inicjatorka projektu Miejska Kuchnia Roślinna- skromna, przesympatyczna fanka dzikich roślin, fermentacji i Sandora oczywiście :)

DSC_0648_SnapseedProwadząca podzieliła się częścią swojej wiedzy i przekonała nas, że kiszenie to nie tylko popularne, przaśne ogórki i kapusta. Agata, zgodnie z przesłaniem liczącego ponad 600 stron dzieła, nawoływała do upchnięcia w słoikach niemal wszystkiego, zaczynając od rzodkiewek czy marchewki, poprzez rozmaite ziarna, kończąc na pomysłach tak ekstremalnych jak jajka z czosnkiem niedźwiedzim.

DSC_0657_SnapseedJako, że zupełnie praktyczne warsztaty z fermentacji musiałyby potrwać co najmniej kilka dni, głównie próbowaliśmy specjałów przygotowanych wcześniej. Podjadaliśmy więc kapustę z kurkumą, marchewkę z imbirem, czosnkowe pomidory czy tempeh i degustowaliśmy wspaniałe, orzeźwiające napoje na bazie kombuchy i kefiru wodnego.

DSC_0697_Snapseed

'W drugiej części spotkania, przywdzialiśmy fartuszki i rozpoczęliśmy obróbkę fermentowanych półproduktów. Tak oto usmażyliśmy tempeh z warzywami, przygotowaliśmy kimchi, pastę ze słonecznika, placuszki z soczewicy i ryżu, a także cienki placek na bazie niepalonej gryki! :)

DSC_0695_Snapseed

DSC_0740_SnapseedJak na blogerów przystało, często zerkaliśmy też przez obiektywy… :)

DSC_0671_SnapseedSpotkanie okazało się niesamowicie inspirujące, zachęcające do lektury, a także własnych poszukiwań. W odróżnieniu od rozmaitych diet będących trendy przez zaledwie kilka miesięcy, ten kierunek wydaje się być naprawdę korzystny i zdrowy. Tym bardziej, że kiszenie ma ponad tysiącletnią tradycję.

DSC_0673_Snapseed_SnapseedJuż tęsknię za musującymi napojami i domowym tempehem, a zanim na dobre zabiorę się za kwestię fermentacji, zostawiam Was z małą fotorelacją. Kiedy uporam się z naglącymi zaległościami, na dobre rozpocznę siać zdrowy ferment :) Szczególnie nie mogę doczekać się „szampana z dzikiego bzu” i innych orzeźwiających „drinków”. Jak zapowiada Agata- wkrótce Polaków opanuje mania kiszenia. Gorąco zachęcam do nabycia książki w przedsprzedaży.

DSC_0666_Snapseed

DSC_0710_Snapseed

DSC_0651_Snapseed

DSC_0712_Snapseed

DSC_0663_Snapseed

DSC_0733_Snapseed

DSC_0742_Snapseed

Inne przepisy, które mogą Cię zainteresować
13 października 2013

Kruche ze śliwkami

bez orzechów, bez soi, ciasta
Zobacz więcej
26 maja 2014

Drożdżowe na dzień Mamy

bez orzechów, bez soi, ciasta
Zobacz więcej
6 sierpnia 2011

Letnie orzeźwienie

napoje
Zobacz więcej
    • m
    • 27 lipca 2016
    Odpowiedz

    Nie jestem pewien, co myśleć na temat tej książki. Streszczając 600 stron w dwóch zdaniach: Wszystko da się ukisić. Produkty kiszone są fajne.

    Po krótce subiektywne plusy i minusy „Sztuki Fermentacji”:
    +Inspirująca i motywująca do działania
    +Dodająca odwagi i zachęcająca do kiszenia produktów uznawanych za „niekiszalne”
    +Szczerość z odbiorcą, autor wyraźnie zaznacza co sam próbował a co zna tylko z opowieści. Podaje źródła podawanych w książce informacji, zarówno naukowe, antropologiczne, książki kucharskie czy opinie osób prywatnych.

    Minusy subiektywne:
    -/+ To nie jest książka kucharska ani biblia pełna przepisów, choć niektóre wpisy w internetach sugerują takie właściwości
    -/+W książce podane są bardzo ogólne wskazówki dotyczące kiszenia. Można odnieść wrażenie, że wszystko da się ukisić czy doda się soli czy nie, czy będzie stało na słońcu czy nie, czy będzie ciepło czy nie.
    -/+ Dla Polaka mało odkrywcza, książka raczej na rynek anglosaski gdzie kiszone warzywo to popsute warzywo. Polaka nie trzeba przekonywać do kiszenia, Polak wie, że kiszone jest dla niego dobre. W każdym rozdziale jest kilkukrotnie powtórzone, jakie to kiszenie jest dobre i fajne, co robi się po kilku rozdziałach męczące.
    -/+ Moim zdaniem pozycja nadaje się do jednorazowej lektury i podania książki dalej. Nie ma sensu trzymać jej na półce w kuchni. Znacznie bardziej użyteczna będzie „Kuchnia Polska” w której dokładnie opisane jest co najmniej 1/3 przetworów ze „Sztuki Fermentacji”
    -/+ Wielokrotne odwoływanie się do kultury, tradycji i lokalnego społeczeństwa. Rozumiem, że słowo „lokalne” jest teraz bardzo modne a „tradycyjne metody produkcji ” są synonimem wysokiej jakości i gwarantem niepowtarzalnego smaku ale stawianie tradycji jako podstawy dobrej (zdrowej) kuchni jest moim zdaniem przesadą. Oczywiście wyżej wymienione frazy są powtórzone wielokrotnie w każdym rozdziale.
    -/+ Ogólnie zbyt hipsterska i jak mieszkacie na 54m w apartamencie na Wilanowie to zaimponujecie znajomym z sąsiedniej rezydencji, ale pani Apolonia z Wału Zawadowskiego nie będzie pod wrażeniem.
    Minusy:
    – błędy merytoryczne:
    s259 – pasteryzacja mleka w temp. 198 st. C – pewnie błąd w tłumaczeniu, miały być st. F
    s476 – rozdział 10. Fermentacja mięsa, ryb i jaj – wzmianka o bigosie i sugestia jakoby kiszona kapusta służyła do kiszenia/marynowania mięsa.
    -Czasami dziwna gramatyka, jakby tłumaczem był google translator albo mistrz Yoda.
    -Wielokrotne powtórzenia frazesów obniżających chęć do czytania, bo ma się wrażenie, że czyta się 10 raz to samo.

    Mimo wszystko raczej na +. Niezdecydowanym polecam pożyczyć od jakiegoś znajomego hipstera. Hipsterom polecam zakup, w końcu trzeba od kogoś tą książkę pożyczyć. Ja swój egzemplarz na pewno puszczę w świat, niech krąży i sieje ferment!

    • Oskar
    • 8 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Witam,

    w której „Kuchni polskiej” opisana jest 1/3 tych przetworów?

      • Weronika
      • 9 stycznia 2017
      Odpowiedz

      Nie posiadam „Kuchni Polskiej” :)

        • Oskar
        • 9 stycznia 2017
        Odpowiedz

        Napisała Pani:

        ” Znacznie bardziej użyteczna będzie „Kuchnia Polska” w której dokładnie opisane jest co najmniej 1/3 przetworów ze „Sztuki Fermentacji” „

          • Weronika
          • 10 stycznia 2017
          Odpowiedz

          Nie, tak napisała osoba w powyższym komentarzu.

    • Oskar
    • 11 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Faktycznie, to komentarz, a nie Pani artykuł :-)
    Zagapiłem się.
    Pozdrawiam!

Reply to m. cancel

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011