Wakacyjna miska szczęścia

0

Ostatnio sofa stała się centrum mojego świata. Rodzice wybrali się do miejsca gdzie -jak to ktoś pięknie ujął- niebo łączy się z ziemią. Wiem jak bardzo potrzebują chwili wytchnienia i jestem spokojna, że spędzą tam dobry czas. Ja opiekuję się domem, podlewam kwiaty, wysyłam listy albo odbieram paczki. Ogromną satysfakcje daje mi wczesne wstawanie i porządek. Lubię doprowadzić się do stanu, w którym nie zmorzy mnie już sen i z kubkiem zielonej herbaty i opasłą książką wskoczyć pod kołdrę, wdychając rześkie, poranne powietrze. Głodnieję wieczorem. Postanowiłam nie zachodzić do sklepu, nie szukać czegoś czego nie mam pod ręką, zrywać zioła z ogródka i jeść prosto.

Całymi dniami mogę czytać, a wieczorami nadrabiać zaległości w filmach, których nie było okazji obejrzeć. Zajrzałam do ogromnej biblioteczki mamy i wydobyłam ciężkie, płócienne „Rozlewisko”, jedną z najbardziej klimatycznych książek  jaką miałam okazję trzymać w ręce. Prosty język, zwykli bohaterowie, a jednak każdy wyjątkowy na swój sposób. Mnożące się zawirowania i spokój, który wszystkim udaje się odnaleźć nad sentymentalnym Rozlewiskiem. Miejscem, w którym można odkryć swoją siłę.

Zamykam książkę, patrzę przez okno i myślę sobie, że tu gdzie jestem, mam swoje własne Rozlewisko. W bezpiecznej odległości od miasta, z przestrzenią do oddychania, z widokiem na las. Pamiętam jak kilka lat temu przyjechaliśmy tu po raz pierwszy, drepcząc pomiędzy młodymi brzózkami. Kilkanaście miesięcy później układaliśmy bibeloty na swoich nowych miejscach, mama układała w wazonach kwiaty, tata zawieszał kolejne zdjęcia, rodzina, znajomi i przyjaciele wkraczali z prezentami, a ja z siostrą zbiegałyśmy głośno ze schodów.

Ten rok był taki pokręcony, ciągle czegoś brakowało mi w powietrzu. Wieczne napięcie zamiast prawdziwej nauki, udawany odpoczynek, stres, kurczący się kalendarz, coś na siłę, coś niepotrzebnie. Dzisiaj myślę, że tutaj, właśnie teraz, prawie dwa miesiące po maturze osiągnęłam spokój i szczęście. To są cudowne wakacje, cicha zapowiedź nowego i nieznanego rozdziału.

Chyba naprawdę zgłodniałam. Gotuję makaron i szybki sos z warzyw, które można znaleźć teraz wszędzie. Obsypuję ukochaną bazylią i idę na obchód po mokrawej, zielonej trawie.

Kto chętny do napisania swojego traktatu o szczęściu? Chętnie przeczytam!

_DSC7395_Snapseed

To makaron w stylu comfort food- prosty i treściwy. Wszystko można pokroić niedbale, a kiedy warzywa pieką się w piekarniku chwycić za książkę albo odebrać miły telefon. Całość posypuję ulubionym gomasio czyli posypką z sezamu utartego z solą.

dla 2 osób

Makaron z wakacyjnym sosem

składniki

– 200 g makaronu bezglutenowego

– 2 aromatyczne pomidory

– 1 duża papryka

– 1 cukinia

– 2 cebule

– 3 pieczarki

– 2 ząbki czosnku

– 2 łyżki sosu sojowego tamari

– pieprz cayenne

– pieprz ziołowy

– świeże zioła

– oliwa

– sezam utarty z solą do posypania

wykonanie

Pomidory i paprykę przekrój na pół, cukinię w duże kawałki. Wszystko ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piecz przez 25 minut w temp. 190 stopni C.

Ugotuj makaron. Cebulę, czosnek i pieczarki pokrój jak lubisz, a następnie wrzuć na rozgrzaną oliwę. Dodaj sos sojowy i wymieszaj.

Upieczone pomidory i paprykę pozbaw skórki i wrzuć do garnka. Dodaj pokrojoną cukinię. Całość pozostaw na ogniu przez kilka minut, mieszając czasami by uniknąć przypalenia. Dopraw do smaku.

Makaron podawaj w towarzystwie sosu, ziół i posypki.

Smacznego!

 

_DSC7343_Snapseed

_DSC7348_Snapseedfree-logo

  1. Odpowiedz

    A jakiego makaronu bezglutenowego używasz – jaki wg Ciebie ma najlepszy smak? Mi do tej pory odpowiadał smakiem tylko ten z Biedronki :) Pozdrawiam

      • Weronika
      • 22 lipca 2015
      Odpowiedz

      Nie mam wielkiego doświadczenia, jak już kupuję to Schara. Najczęściej jednak jemy ryżowy :)

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011