Z włoskim akcentem

10 marca 2012 , In: desery
0

Choć cenię polską kuchnię, czasami mam ochotę na inne klimaty.

Myślę sobie, że Włosi są niesamowicie kreatywni. Tiramisu, panna cotta… to jedne z najłatwiejszych deserów, a zna je cała Europa. Czy nasze baby, tradycyjne serniki mają szansę na międzynarodowy prestiż?

Zatapiając łyżeczkę w tej pysznej masie wyobrażam sobie Toscanie w której nigdy nie byłam. I mogłabym jeść bez wytchnienia tylko, że nie zaopatrzyłam się w pucharki bez dna.

 

O ten deser poprosiła mnie niedawno jedna z czytelniczek. Zamówienie zrealizowano. Polecam się na przyszłość! 😉

Jest to przepis zupełnie klasyczny, gotowy do innowacyjnych modyfikacji :)

 

5 porcji

Panna cotta:

Potrzebne składniki:

 

¨      500 ml + 20 ml śmietanki 30%, 3 łyżeczki żelatyny w proszku,100 gcukru, ziarenka z jednej laski wanilii*

¨      Owoce (np. gorące maliny)

 

Sposób przygotowania:

 

Śmietankę zagotuj z cukrem. W tym czasie żelatynę rozrób w 20 ml śmietanki (zimnej). Do wrzącej dodaj żelatynę oraz wanilię.

Całość gotuj około 10 minut na małym ogniu, nieustannie mieszając.

Przelej do czystej miski i odstaw do wystudzenia.

 

Zimną mieszankę przelej do pucharków lub małych, pojedynczych kokilek i pozwól jej stężeć w lodówce przez kilka godzin lub całą noc.

 

Jeżeli korzystasz z foremek, gotowe panna cotty zanurz na chwilę w zimnej wodzie, podważ i dopiero wydobądź na talerzyk, odwracając do góry dnem.

 

Deser podawaj polany owocami wraz z ich sokiem.

Ja podgrzewałam 5 minut mrożone maliny z ½ łyżki cukru pudru.

 

Smacznego!

 

*lub cukier z prawdziwą wanilią, opcjonalnie dużo cukru waniliowego

 

 

  1. Odpowiedz

    Niesamowicie smacznie wygląda, chyba się za to zabiorę! 😀

    • ewa
    • 10 marca 2012
    Odpowiedz

    O bożeno cudne 😀

  2. Odpowiedz

    a ja jestem na kuracji ParaProtex :( ale pomarzyć można , potraktuję to jako ćwiczenie silnej woli :)

  3. Odpowiedz

    Znalazłam!
    A myślałam, że to ja jestem najmłodszą kulinarną blogerką!
    A tu proszę, rówieśniczka:)

    Pozdrawiam

  4. Odpowiedz

    uwielbiam ten deser! pięknie wygląda z owocami

  5. Odpowiedz

    Włoskie klimaty to moje klimaty. Co prawda już nie dla mojego alergika ten przysmak ale wymyślę coś innego:)

    • Mama
    • 12 marca 2012
    Odpowiedz

    Z daleka wyglądało to na zwykły budyń. Trochę byłam zaskoczona, ale ani słowem ani gestem nie dałam tego po sobie poznać. Natchniona wszelkich pytań i uwag w trakcie przyrządzania swoich cudeniek nie lubi. :) Kiedy już podano do skosztowania, niebo…., po prostu niebo! Dobrze, że któraś z czytelniczek to zaproponowała. Nie miałabym świadomości, że taki deser istnieje. Wspaniały. Polecam.

    • Klaudia
    • 15 marca 2012
    Odpowiedz

    Hey 😉 Już jutro posmakuje tego cudeńka 😉
    Ale mam pytanko ile wyjdzie z tego przepisu porcji ( kokilek) ??

      • Weronika
      • 15 marca 2012
      Odpowiedz

      Zupełnie tak jak napisałam- 5.
      Moje pucharki nie były szczególnie dużego rozmiaru, więc zakładam, że kokilki będą podobne.

        • Klaudia
        • 15 marca 2012
        Odpowiedz

        Oj ja na prawdę mam coś ze wzrokiem dopiero teraz zauważyłam że to już tam pisze 😉
        Dziękuje ci bardzo za odpowiedź 😉
        robię jutro ten deserek,tort i ciasto, napisze jak wyszło.. mam nadzieję że będzie pyszne 😉

  6. Odpowiedz

    O, no proszę! Super, bardzo dziękuję, że postanowiłaś wkleić, zrobić i – bądź co bądź – poświęcić trochę czasu na moje zachcianki. :)
    A teraz wybacz – idę już po raz kolejny dopisać kilka składników do listy zakupów. :)

      • Weronika
      • 16 marca 2012
      Odpowiedz

      Ja właściwie dziękuję bardzo, że zostałam zmobilizowana do zrobienia panna cotty 😀
      Proszę pisać… 😉

  7. Odpowiedz

    Zrobiłam. Powiedziałabym, jak wyszło, ale tata zjadł cale, nim zdążyłam dorobić sos.

      • Weronika
      • 19 marca 2012
      Odpowiedz

      Myślę, że w takim razie musiało być niezłe 😉

  8. Odpowiedz

    Fantastyczny przepis! Robiłam dwa razy i wyszło pyyyyyyyycha. Teraz kolej na tiramisu.

    Dzięki wielkie, że dzielisz się takimi smakołykami:)

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011