Jansana (Barcelona)

14 maja 2018 , In: podróże i recenzje
0

Do Barcelony zajrzałyśmy z przyjaciółkami na trzy pełne dni, celem odpoczynku po długiej zimie i mnożących się obowiązkach. Mimo, że pogoda niekoniecznie była dla nas łaskawa, czas upłynął na pokonywaniu kolejnych kilometrów. Chciałyśmy porządnie rozeznać się w terenie i dowiedzieć dlaczego warto będzie tu kiedyś wrócić.

DSC_1772_Snapseed

DSC_1841_Snapseed

Wiemy już, że żeby zobaczyć słynące z kolorowych mozajek zabudownia parku Guell, warto zainteresować się biletami nieco wcześniej, na Museu Nacional d’Art de Catalunya  należy przeznaczyć trzy razy więcej czasu, a Sagradę lepiej byłoby odwiedzić w dzień słoneczny. I choć ze stolicy Katalonii zapamiętamy piękne wybrzeże, zgrabne przenikanie się architektonicznych nurtów, sangrię, cavę i kojącą zieleń na zboczach Wzgórza Montjuic, jest jeszcze przynajmniej jeden powód by wrócić do miasta Gaudiego. Znajduje się przy 106 Carrer de Balmes i zowie się Jansana.

DSC_2086_Snapseed

Choć miejskie wypady kojarzą się moim znajomym głównie z tropieniem bezglutenowych miejscówek, tym razem, jeszcze przed wyjazdem ustaliłyśmy, że na mapie zaznaczymy tylko jeden krzyżyk. Jako że największą frajdę sprawia mi zawsze wizyta w lokalnych piekarnio- cukierniach, padło na mały lokal, który wcześniej wypatrzyłam tutaj.

DSC_2037_Snapseed

Wybrane jako opcja stacjonarna semifredo na biszkopcie, nie było szczytem bezglutenowych marzeń. Podczas tej krótkiej wizyty dowiedziałam się jednak dlaczego warto było tutaj zajrzeć. Malutkie, wypełnione po brzegi kremem patissiere pączusie skradły moje serce i sprawiły, że wciąż na samo ich wspomnienie uśmiecham się błogo. Rozkoszne kulki piętrzyły się w witrynie tuż przy wejściu, a ich niebezpiecznie szybkie znikanie świadczyło prawdopodobnie o szerszym gronie ich miłośników.

DSC_2073_Snapseed

W Jansanie znajdziecie też duży wybór świeżego- często jeszcze ciepłego- pieczywa. Większość wyrobów wypiekana jest na bieżąco dlatego kosze cechuje duża rotacja. Z dostępnych na tamtą chwilę dóbr, skusiłam się na wspaniale chrupiącą bagietkę, o delikatnym miąższu. Smakowała idealnie nie tylko tuż po zakupie, ale też kolejnego dnia, pałaszowana do hotelowego śniadania.

DSC_2069_Snapseed

Choć w Jansanie spędziłyśmy zaledwie chwilę, z całego serca polecam ten mały lokal. Można tutaj przysiąść z kawą przy jednym z kilku stolików, podejrzeć jak z pieca wyławiane są kolejne porcje ciepłych bułeczek, a na koniec wyjść z torbami pełnymi pączków. Przy najbliższej okazji na pewno zajrzę tutaj ponownie. Na profile piekarni odsyłam tutaj i tutaj, a planujących dłuższy wypad do Barcelony dodatkowo tutaj.

There are no comments yet. Be the first to comment.

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011