O kuchennych zawirowaniach i nieudanych wypiekach

2 sierpnia 2011 , In: Bez kategorii
0

Niestety tak się w życiu zdarza, że nie zawsze wszystko jest tak jak być powinno! Ta prawidłowość dotyczy też w dość dużym stopniu sfery gotowania. Po prostu.

Ostatnimi czasy w mojej kuchni miały miejsce dziwne okoliczności. Dotyczyły one… biszkoptu.

I choć uważam, że biszkopt jest łatwy w przygotowaniu, to zaznaczam, iż bywa  nieobliczalny!

Pewnego dnia zrobiłam go zupełnie bez okazji, na spokojnie. Od czasu do czasu robię  ten rodzaj ciasta, testuję różne proporcje i zapisuję efekty. Sprawdziłam już wiele razy, że na przykład sama mąka bezglutenowa daje kiepski rezultat.  Wpadł mi jednak do głowy pomysł, że użyję dwóch surowców: skrobi kukurydzianej i mąki ziemniaczanej.

Efekt był zaskakujący. Biszkopt wyszedł bez zarzutu. Odważnie robiłam go jeszcze kilka razy. Wychodził mi z niego świetny letni tort, na którego przepis podam niebawem. Nawet sam biszkopt rewelacyjnie pasował do herbaty. Jednak radość nie trwała długo.

Jeszcze w tym samym tygodniu miałam swoje pierwsze w życiu zamówienie! Zaplanowałam więc dwa torty właśnie na bazie tego biszkoptu. Uznałam, że nakład pracy nie będzie zbyt duży a efekt rewelacyjny. I tutaj się myliłam.

Wstałam dość wcześnie, żeby szybko upiec blaty. Pomyślałam, że będę mogła wtedy szybko przejść do dalszych zabiegów. Przekładanie masą, zdobienie, należą do moich ulubionych czynności!

Nie wiem co było powodem, że pierwszy biszkopt nie wyszedł! Jednak nie brałam tego jeszcze za katastrofę. Zawsze powtarzam- zdarza się nawet najlepszym! Zabrałam się za drugi w nadziei, że się uda. Niestety- porażka. Po trzecim skończyły mi się już składniki… Byłam doprawdy załamana. Zupełnie nie wiedziałam co mam robić. Mój najlepszy biszkopt nie wychodzi. Wydawało mi się to jakieś nierzeczywiste.  Dlaczego właśnie akurat teraz, kiedy następnego dnia miały być gotowe?

Nie widziałam w tym żadnej logiki.

Jednak, złapałam się ostatniej deski ratunku i sięgnęłam po pierwszy lepszy przepis z internetu.  Zrobiłam dwa biszkopty, które uważam, że i tak nie były tak udane jak ten pierwotny. Nie potrafię wyjaśnić przyczyny. Nie wiem co zrobiłam nie tak. Masa przed wstawianiem za każdym razem była świetna, taka jak właśnie być powinna.  Może to wina piekarnika?

Ponieważ niedługo  w naszym sąsiedztwie zamieszkają moi dziadkowie, wybiorę się do babci i pod jej czujnym okiem powtórzę próbę jeszcze jeden, jedyny raz. Jestem migrenowa, a stres nie jest w tym przypadku wskazany. :)

Mimo tej dość niefortunnej kulinarnej przygody, podaję przepis na mój ukochany-nieobliczalny biszkopt w nadziei, że Tobie się uda.

Zapomnij teraz o tym co powyżej napisane i śmiało piecz. Pamiętaj jednak, że w kuchni jest miejsce na radosne chwile, ale i porażki. I nie zniechęcaj się jeżeli kiedyś zważy się jakaś masa albo wyjmiejsz z piekarnika zakalec. Takie incydenty zdarzają się nawet najlepszym. :)

Powodzenia!

Potrzebne składniki:

 

¨      100 g mąki ziemniaczanej, 100 g skrobi kukurydzianej

¨      6 jajek w temp. pokojowej, dwa razy po 150 g cukru (używam pudru lub drobnego)

 

Sposób przygotowania:

Piekarnik nagrzej do temp. 175 stopni C. Okrągłą blaszkę o średnicy 24 cm natłuść lub wyłóż papierem do pieczenia. Mąki przesiej razem kilkukrotnie. Oddziel żółtka od białek. Do żółtek dodaj jedną część cukru. Ubij dokładnie na puszystą masę. Białka również ubij na sztywną pianę. Cukier dodawaj po chwili i stopniowo. Obie masy połącz ze sobą łyżką. Teraz do jajek dodaj delikatnie, partiami mąkę. Wymieszaj dokładnie aczkolwiek ostrożnie aby nie niszczyć ubitej piany.

Przełóż do tortownicy, wyrównaj wierzch i piecz 40-55 minut. Pozostaw ciasto chwilę w piekarniku. Następnie otwórz drzwiczki. Po kilku minutach wyjmij gotowe ciasto.

Smacznego!

    • ewa
    • 3 sierpnia 2011
    Odpowiedz

    Ta ja się już nie przejmuje porażkami w kuchni :)
    za dużo ich było :)
    i spróbuje nowego przepisu w nadziei że mi się uda :)

      • Weronika
      • 3 sierpnia 2011
      Odpowiedz

      Dobre nastawienie! 😀 Na udany biszkopt nie daje gwarancji, jednak warto próbować :)

    • Mama
    • 3 sierpnia 2011
    Odpowiedz

    Oj, było łez przy tym historycznym (bo pierwszym) zamówieniu. Mimo to, byłaś naprawdę dzielna. Ja chyba bym się poddała.

      • Weronika
      • 4 sierpnia 2011
      Odpowiedz

      Emocji było sporo! Ach te kuchenne zawirowania :)

  1. Odpowiedz

    Mi zdarzyło się pare razy upiec biszkopt i jak na razie porażki nie odnotowałam.(jeszcze :)) Ale za to mam spory problem jeżeli chodzi o pieczenie bezy! To na chwilę obecną ponad moje siły. Ale na pewno nie zamierzam się poddać.

      • Weronika
      • 18 sierpnia 2011
      Odpowiedz

      No widzisz, szczęściara! Moje bezy są za to całkiem, całkiem. Wpadnij na lekcję :)
      W właśnie, może ja z Tobą zrobię biszkopt?? :)

      • Odpowiedz

        Dziękuję za propozycję. Na pewno kiedyś skorzystam. A co do biszkoptu to mam jeszcze za małe doświadczenie żeby udzielać jakichkolwiek rad. Po prostu szczęście początkującego. :)

          • Weronika
          • 5 września 2011
          Odpowiedz

          No nie wiem. Ale ja ostatnio nareszcie wypracowałam przepis na naprawdę świetny biszkopt. Chyba nawet smakuje mi bardziej niż ten opisany powyżej :)

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011