Londyn po raz drugi

21 sierpnia 2015 , In: podróże i recenzje
0

Rok temu przewodnik po stolicy Wielkiej Brytanii poświęciłam znanym sieciówkom, które można znaleźć w większości dzielnic obleganych przez turystów. Mam wrażenie, że od tamtego czasu ilość miejsc gdzie można przysiąść na bezglutenowe ciastko czy kanapkę zwiększyła się dwukrotnie. Podążając za rankingiem The Telegraph chciałam odwiedzić sugerowane TOP 10, jednak w praktyce okazało się, że jedno z miejsc zostało już zamknięte, inne, na odrobinę zakazanej dzielnicy otwiera się dopiero wieczorem, a jeszcze kolejne znajdowało się na ulicy, która nijak nie chciała nam się ukazać. Wraz z koleżanką posiłkując się telefonami co są smart, a przede wszystkim czujnym okiem, same odnajdowałyśmy te, które naprawdę warto odwiedzić.

IMG_0376_SnapseedPonownie zajrzałam do Pizzy Ekspress (spotkacie na każdym kroku!) oraz Zizzi. W pierwszym lokalu zamówiłam zapiekanego bakłażana, w drugim Margherittę, która mimo, że odbiegająca od ideału, smakowała również moim niebezglutenowym towarzyszkom. Zachodziłyśmy też wiernie do Marks & Spencer, w którym pojawiły się bezglutenowe kanapki, idealne do pochłonięcia na spontanicznym pikniku.

IMG_0175_Snapseed

BEYOND BREAD

SAM_0441_SnapseedPierwsze miejsce, które bardzo zaskoczyło moje bezglutenowe podniebienie i zmysły. To nowa, malutka piekarnia z zachęcającym menu i kilkoma stolikami. Można tu posilić się bagietkami z wkładką, tostami, sałatkami, ciastami, ciasteczkami, muffinami, kawą na mleku sojowym czy migdałowym, a nawet matchalatte. Podczas dwóch wizyt spróbowałyśmy genialnego, wilgotnego ciasta marchewkowego, muffiny czekoladowej, duńskiego ciastka z kremem i truskawkami oraz wytrawnego quiche z kozim serem, na pysznym, kruchym, słonym cieście. To miejsce stworzone z miłości do dobrego i bezglutenowego jedzenia. Rozmaite pieczywo przygotowywane jest na bazie ziaren naturalnie bezglutenowych i zakwasu, choć dokładne receptury pozostają dla mnie niestety tajemnicą.

_DSC8397_Snapseed

_DSC8398_Snapseed

_DSC8402_Snapseed

_DSC8405_Snapseed

_DSC8418_Snapseed

_DSC8419_Snapseed

SAM_0432_Snapseed

SAM_0430_Snapseed

IMG_0347_Snapseed

2 Charlotte Place
London

ROMEO’S BAKERY

_DSC8637_Snapseed

Krocząc bezglutenowym szlakiem nie można pominąć drugiej, zupełnie bezglutenowej piekarni. Na jednej ulicy znajdują się dwa lokale pod szyldem Romeo’s Bakery. Pierwszy z nich to miejsce gdzie można zjeść ciasto bez cukru, drugie bez glutenu. Lokal na pewno nie cierpi na brak odwiedzających i serwuje zarówno wytrawne jak i słodkie przekąski. Tutaj kupiłam francuskiego zawijasa ze szpinakiem i bardzo wyrośnięte, iście angielskie scones, pieczone tradycyjnie z rodzynkami.

_DSC8639_Snapseed

_DSC8642_Snapseed

_DSC8644_Snapseed

_DSC8638_Snapseed

_DSC8641_Snapseed

167 Upper Street

London

BELLA ITALIA

_DSC8589_Snapseed
Na stronę Belli zajrzała moja Klaudia, która bardzo chciała by okazało się, że menu przewiduje opcje bezglutenową i owszem, przewidywało. Trattoria okazała się niewątpliwym rajem dla mojej towarzyszki, która zachwalała canelloni z ricottą i szpinakiem, a dla mnie prostą, ratunkową opcją. Mimo, że zamówiłam tagliatelle, otrzymałam zwykłe penne, a z racji mojego wegetariańskiego upodobania jedyną opcją na jaką mogłam sobie pozwolić to sos pomidorowy z bazylią. Porcje, jak obie zauważyłyśmy były dość skromne i nie zaspokajały głodu po kilkugodzinnym spacerze.

_DSC8585_Snapseed

_DSC8580_Snapseed

_DSC8588_Snapseed

HONEST BURGERS

_DSC8605_SnapseedHonest Burgers pojawiło się na naszej mapie zupełnie spontanicznie, a okazało się jedną z lepszych opcji. Zamówiłam jedyną bezmięsną opcję czyli wielki kotlet z kalafiora, podany w bezglutenowej bułce, z słuszną porcją grubych, tłustych, ale naprawdę niezłych frytek. Nieprzyzwoitej, ostrej uczty dopełniła pyszna lemoniada w wielkim słoiku. Polecam serdecznie!

_DSC8603_Snapseed

SAM_0474_Snapseed

SAM_0472_Snapseed

SAM_0481_Snapseed

Honest Burger, który odwiedziłyśmy mieści się na Camden. Tutaj, wśród mnóstwa straganów z całego świata napotkacie też inne opcje bezglutenowe i wegetariańskie. Wystawcy kuszą falafelami, hummusem, bezglutenowym brownie, blokami karmelowymi czy plackami z tapioki. Ostatniego dnia, w zaułku tuż obok burgerów odkryłam też kolejną bezglutenową mini piekarnię z prawdziwymi cookies.

IMG_0300IMG_0277_Snapseed

IMG_0289

IMG_0389_Snapseed

WHITTARD

_DSC8449_Snapseed

Każdemu celiakowi wiadomo, że nie powinien sięgać po aromatyzowane herbaty, zwłaszcza te wątpliwej jakości. Myślałam, że z serca Anglii powrócę z workiem ulubionej herbaty Twinnings, ale zachęcone przez koleżankę zajrzałyśmy jednak do pięknego sklepu z herbatą, kawą i czekoladą Whittard. Mieszczący się na Covent Garden lokal skrywa kilka pomieszczeń, gdzie można degustować najróżniejsze smaki gorących i zimnych naparów oraz przepysznej hot chocolate. To miejsce, z którego trudno wyjść, a jeszcze trudniej zdecydować się na konkretny smak. Zauroczona, zamierzam odwiedzić sklep za każdym razem, kiedy uda mi się dotrzeć do Londynu.

SAM_0182_Snapseed

_DSC8457_Snapseed

HARRODS

_DSC8559_Snapseed

Pamiętam jak kilka lat temu czytałam świetny kryminał, którego akcja zaczynała się w Harrodsie. Na okładce pysznił się piękny budynek, oświetlony tysiącami lampek. Tym razem moja idealna, prywatna Pani Przewodnik zabrała mnie i do tego miejsca. Szybko przeszłyśmy prestiżowy dom towarowy by znaleźć się w jego najbardziej interesującej części czyli hali wypełnionej stoiskami z jedzeniem i pięknymi słodyczami. Czujne oko Klaudii wypatrzyło półeczkę z bezglutenowymi ciasteczkami, a ja kupiłam jeszcze eleganckie drobiazgi dla bliskich.

IMG_0255_Snapseed_DSC8571_Snapseed

Londyn to jedno z najbardziej przyjaznych nam miast w Europie. Wybierając się tutaj na pewno nie pożałujecie decyzji. Jeżeli nie najecie się dostatecznie, reklamacje proszę składać bezpośrednio do mnie:) Nowych miejsc poszukujcie na anglojęzycznych stronach, rankingach i blogach. Miejcie też na uwadze by sprawdzić wcześniej czy miejsce wciąż istnieje lub nie jest otwarte tylko do 17 lub wyłącznie wieczorem. Po tygodniowej uczcie czas powracać do rzeczywistości. Tymczasem kilka migawek z podróży. Enjoy!

IMG_0311_Snapseed

_DSC8600_Snapseed

_DSC8649_Snapseed

IMG_0114_Snapseed

IMG_0323_Snapseed

IMG_0157_Snapseed

IMG_0119_Snapseed

IMG_0381_SnapseedIMG_0382_Snapseed

IMG_0236_Snapseed

IMG_0388_Snapseed

IMG_0401_Snapseed

IMG_0307_Snapseed

IMG_0327_Snapseed

  1. Odpowiedz

    Weroiko, mieszkam od ponad 12 lat w Londynie i powiem ze z coreczka 5 letnia mialysmy problem zeby cos zjesc, dla nas doroslych jest wspaniale ale dla dzieci ciagle jest problem, a na ciastach i ciasteczkach dlugo nie wytrzyma, ha, ha. Wiem ze tez roznie jest z +ta bezglutenowoscia w restauracjach, gdzie u meza w pracy jest sporo produktow bg, ale on sam naszemu dziecku nie da, bo np ciasto czekoladowe bylo przekrojone krajalnica, ktora wczesniej cos innego bylo robione, jego restauracja byla na tzw liscie bg ale dzieki ze juz zostala zdjeta. POlecam przyjechac na targi Free from, w Londynie juz Ci uciekly bo odbywaly sie an poczatku lipca ale teraz beda w Listopadzie w Liverpoolu gdzie przeprowadzilismy sie w zeszlym roku.
    Widze kolosalna zmiane na dobro wsrod produktow bg i traktowania nas bg, ale ciagle widze braki i przyznasz mi racje ze ceny tez sa obledne. Pozdrawiam
    Maria mama 5 letniej celiaczki Sofijki

      • Weronika
      • 21 sierpnia 2015
      Odpowiedz

      Niezupełnie się zgodzę, choć oczywiście w Londynie nie mieszkam. Mam wrażenie, że tutaj jest wszystko czego zapragniemy. Czego brakuje? Dzieci mogą przecież jeść to co dorośli, a najlepiej gotować im w domu i to jak najprościej. Wyjście do lokalu na pewno nie jest tanie, ale tak samo jest i u nas, zwłaszcza w dużym mieście. Mam znajomych, którzy w Londynie rozpoczęli albo kończyli studia i żeby się utrzymać pracowali w sieciówkach. Ich pensje spokojnie starczały na dobre jedzenie. Ja uważam, że u nas jest nieźle, a tam naprawdę świetnie :) Jeżeli chodzi o zanieczyszczenia, to domyślam się, że tak może być. Wczoraj na lotnisku stałam w długaśnej kolejce i czytając wszystko na co oko natrafiło też natknęłam się na tekst mówiący, że nie mogą zapewnić pełnej bezglutenowości, ale zawsze można o wszystko dopytać. Za cynk o targach bardzo dziękuję i chętnie wybiorę się w przyszłym roku, do Liverpoolu już chyba nie dotrę.

      • Odpowiedz

        Oczywiscie gotuje w domu corce i jest bardzo zadowolon, ale czaami tez trzeba wyjsc. Co do penscjii Weroniko jako osoba samotna mieszkajaca wLondynie tez mialam wiecej czasu i wiecej pieniedzy zeby wyjsc cos zjesc na miasto, teraz w dobie kredytow, oplat za rachunki, inne zakupy jest zupelnie inaczej. teraz mas zinne priorytety niz tylko ja, ale staramy sie. Wielka pomoca dla celiakow jest jedzenie bezplatne na recepty, z ktorych z corka korzystamy. Tutaj link na targi w Londynie http://www.allergyshow.co.uk/london/. Pozdrawiam
        Maria
        P.S Weroniko nie odbierz tego jako napasc, tylko inaczej przyjezdza sie na wakacje a inaczej sie zyje, samemu albo z rodzina. Nie narzekam tylko czesto sie wydaje ze tam gdzie nas nie ma jest lepiej. Zadomowilam sie w Uk i sobie chwale, ciezko pracuje ale kocham to co robie i moje dizeci, ktore chyba juz tutaj zostana.

          • Weronika
          • 22 sierpnia 2015
          Odpowiedz

          Absolutnie nie odebrałam tak Pani słów. Po prostu nasłuchałam się niejednokrotnie jak to kiedyś było z dietą bezglutenową, kiedy w sklepach nie było zupełnie nic. Wtedy przygotowanie czegoś dziecko było nie lada wyzwaniem, dzisiaj jest to znacznie łatwiejsze. Ceny wciąż dla wielu są zaporowe, ale wcale nie polecam sięgać po te wszystkie drogie i okrutnie niezdrowe produkty. Zdradzę, że mnie na przykład najbardziej cieszy miska kaszy z warzywami na śniadanie :)

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011