Makaron z tofu

0

Nie przypuszczałam, że prace nad książką będą tak zajmujące. Ten rok jest absolutnie szalony i pełen wyzwań. Przez pewien jeszcze czas blog nie powróci do dawnego trybu. Zapewniam jednak, że dawno nie gotowałam tak dużo, a przepisy, które znajdziecie w księgarniach będą naprawdę dopracowane. :)

Czas pędzi niewątpliwie bardzo szybko. Wydaje mi się, że wczoraj kończyłam gimnazjum, a jednak już w tę sobotę będziemy bawić się na studniówce. Maturalny zegar tyka, wskazując 109 dni!

Przy okazji pracy nad książką, postanowiłam odczarować tofu. Sama długo nie mogłam przekonać się do jego mdłego smaku, ale okazuje się, że wystarczy kilka sztuczek by uczynić z niego produkt niezwykle uniwersalny. W prostej marynacie, podsmażone na złoty kolor, doskonale nadaje się do makaronu z blanszowanymi warzywami. Warto wykorzystać też bulion, dzięki któremu   ciekawszego smaku nabiera makaron.

Zostawiam Was z przepisem, a tymczasem wracam do pracy!

dla 2 osób

Makaron z tofu

składniki:

marynata

– 5 łyżek sosu sojowego

– 4 łyżki oleju

– 1 łyżka musztardy

– 200 g tofu

makaron

– 250 g makaronu ryżowego

– 1 brokuł podzielony na małe różyczki

– 2 marchewki pokrojone w słupki

– 3/4 szklanki zielonego groszku

– 1 l bulionu

– 2 łyżki sosu sojowego

– 1/2 łyżeczki pieprzy cayenne

wykonanie:

Sos, olej i musztardę wymieszaj na jednolitą marynatę. Tofu pokrój w kostkę, zalej płynem, wymieszaj i odstaw.

W garnku doprowadź wodę do wrzenia. Wrzuć warzywa i gotuj przez 5 minut. Odcedź.

Zagotuj bulion, dodaj makaron i ugotuj przez 4-5 minut. Odcedź.

Na patelni rozgrzej odrobinę oleju i podsmaż tofu na złoty kolor.

Dodaj warzywa, makaron. Mieszając dopraw sosem i pieprzem.

Smacznego!

 

 

_DSC6833_Snapseed

freelogo

 

 

 

 

  1. Odpowiedz

    Ale się cieszę, że będzie książka.
    Naprawdę już nie mogę się doczekać :)

  2. Odpowiedz

    Od dłuższego czasu zaglądam na tego bloga i już martwiłam się, że tak długo nic nowego się nie pojawiało, ale mnie uspokoiłaś. Robisz kawał dobrej roboty :)
    Powodzenia z książką! Pewnie teraz masz piękny, szalony, studniówkowy wieczór.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011