Panna cotta i pomarańcze

2 kwietnia 2013 , In: bez jajek, bez orzechów, bez soi, desery
0

Przedświąteczny czas przeleżałam w łóżku. Dawno przeziębienie nie uczyło mnie takiej pokory. Musiałam zaszyć się pod kołdrą i już.

Na wielkanocne śniadanie przy współpracy z tatą zrobiłam przepyszny żurek, nie pierwszy raz przekonując siebie i rodzinę, że bezglutenowo może być pysznie. Zaliczyłam i wpadkę piekąc bułeczki na ostatnią chwilę. Jakoś już bywa, że raz na tysiąc nie wychodzą.  Trudno.

Patrząc na śnieżną pokrywę za oknem tęsknię za ciastami z owocami i zieleniną z ogródka  na kanapki.

Tymczasem możecie ugotować panna cottę z może nie idealnymi ale dostępnymi przez okrągły rok pomarańczami.

Prosto ale w wielkim stylu.

3 porcje

Panna cotta pomarańczowa

Potrzebne składniki:

– 400 ml śmietanki 30%, 1 łyżka cukru, sok z dwóch pomarańczy*, 3 łyżeczki żelatyny

– plastry pomarańczy, wrzątek, 3 łyżki cukru, opcjonalnie likier pomarańczowy

Sposób przygotowania:

Ze śmietanki odlej 1/3 szklanki. Pozostałą zagotuj w garnuszku razem z sokiem z pomarańczy. W szklance wymieszaj bardzo dokładnie zimną śmietankę z żelatyną, a kiedy mieszanka w garnku będzie gorąca dodaj.

Mieszaj do rozpuszczenia około 2 minut, a następnie ściągnij z ognia i pozostaw do ostudzenia.

Przelej do żaroodpornych kokilek i schładzaj w lodówce kilka godzin a najlepiej całą noc.

Przed podaniem przygotuj syrop, gotując składniki, a następnie zanurz naczynka z panna cottą na chwilę w gorącej wodzie. Nożem przejedź wzdłuż wszystkich krawędzi, podważ i lekko potrząsając, trzymając kokilkę do góry dnem wyjmij deser.

Polej przestudzonym syropem, ozdób plastrami pomarańczy i podawaj.

Smacznego!

*wielbiciele tego owocu mogą jeszcze otrzeć skórkę

_DSC2867_Snapseed

_DSC2879_Snapseed

  1. Odpowiedz

    Na pewno spróbuje:) Trafiłam na Twojego bloga jakoś przed samymi świętami. To były moje pierwsze święta na diecie, i dzięki Tobie nie zabrakło na nich babki drożdżowej i babeczek cytrynowych. Jakoś tak mi lepiej, jak widzę takich ludzi ja Ty, mającyych pasję, może nie będzie tak ciężko…

    Pozdrawiam
    I oczywiście będę podążała za Twoimi słodkościami

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011