Placuszki z mąki kasztanowej

3

Słodkie śniadania podaję zazwyczaj jako dodatek wtedy, kiedy goszczę kogoś o poranku. Często jest to sterta cieniutkich naleśników z musem owocowym lub pulchniejsze placuszki. Dawno nie smażyłam już żadnych racuchów więc w ten sposób postanowiłam uczcić sobotę. Mając na uwadze osoby, których lista nietolerancji jest bardzo długa, nie sięgałam po jajka ani powszednie bezglutenowe zboża i tak oto dzielę się kolejną roślinną, przepyszną i bardzo prostą recepturą na niespieszny posiłek do miłej pogawędki.

DSC_0808_Snapseed

20 sztuk

Placuszki z mąki kasztanowej

składniki

  • 200 ml mleka roślinnego (użyłam domowego mleka kokosowego)
  • 200 g niesłodzonego musu z jabłek lub dyni
  • 50 g oleju kokosowego
  • 140 g mąki kasztanowej (lub owsianej bezglutenowej, gryczanej etc.)
  • 40 g mąki ziemniaczanej lub tapioki
  • 1 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ulubione dodatki

wykonanie

Do naczynia blendera wlej mleko, przełóż mus i wsyp mąkę z proszkiem. Zmiksuj na jednolite ciasto. W garnuszku rozpuść olej i wlej do pozostałych składników. Ponownie wymieszaj.

Patelnię posmaruj cieniutką warstwą oleju kokosowego, a następnie wylewaj porcje ciasta. Placuszki smaż z obu stron na złoty kolor.

Podawaj z ulubionymi dodatkami.

Voila!

DSC_0647_Snapseed

DSC_0842_Snapseed

  1. Odpowiedz

    Dzisiaj usmażyłam te placuszki na śniadanie. Zjadłam ze śmietanką kokosową i pestkami granatu. Pyszności! :)

    • Edytha
    • 23 lutego 2017
    Odpowiedz

    Najlepsze !!!! pyszne i zawsze wychodzą
    bardzo bardzo dziękuje :)

    • Joanna
    • 10 sierpnia 2017
    Odpowiedz

    Czy mąkę ziemniaczaną można pominąć? Moje dziecko nie może jeść skrobii. A z tapioki nie posiadam

      • Weronika
      • 21 sierpnia 2017
      Odpowiedz

      Można spróbować, nie ma jej tutaj tak wiele. Ziemniaczana nadaje jednak puszystości i ręczę tylko za powyższy przepis.

    • Aldona
    • 7 listopada 2017
    Odpowiedz

    Mus z dyni to puree?

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011