Summer rolls

1

Papier ryżowy, to taki twór, w który można zawinąć niemal wszystko. Choć potrzeba chwili by zrolować porządne summer rolls, zapewniam, że cała zabawa jest warta zachodu. Mając pod ręką miskę pierwszych truskawek, nie mogłam powstrzymać się przed upchnięciem ich w moich pękatych, śniadaniowych rulonach. Wykorzystałam też liście rzodkiewki z ogródka, orzeźwiające łodygi selera naciowego i ulubione, rumiane tofu. Takie kolorowe kąski cieszą oko i na pewno sprawdzą się na niejednym, letnim przyjęciu. Starannie zawinięte nadadzą się też na lunch do pracy czy szkoły. Do dzieła!

DSC_8780_Snapseed

20 rulonów

Summer rolls

składniki

tofu i marynata

  • 2 kostki tofu
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 3 łyżki sosu sojowego tamari*
  • olej kokosowy do smażenia

pozostałe

  • 20 arkuszy papieru ryżowego
  • 150 g makaronu ryżowego
  • 2 łodygi selera naciowego
  • garść zieleniny (użyłam liści rzodkiewki)
  • garść truskawek
  • czarny sezam

sos

  • 4 łyżeczki musztardy
  • 2 łyżeczki syropu z agawy
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 4 łyżki oleju

wykonanie

Tofu pokrój w paski i polej marynatą powstałą ze zmieszania musztardy i sosu. Usmaż na złoty kolor. Makaron ugotuj według instrukcji na opakowaniu. Dobrze odsącz.

Zieleninę, pokrojony w słupki seler i plasterki truskawek osusz ręcznikiem papierowym, co ułatwi rolowanie.

Głęboki talerz napełnij wodą i zanurz w niej pierwszy arkusz. Połóż na desce i przetrzyj suchym ręcznikiem papierowym. Na środku ułóż truskawkę i oprósz całą powierzchnię sezamem. Następnie przykryj środek listkiem, a następnie ułóż makaron, tofu, seler i jeszcze plasterek truskawki. Składniki przykryj z dwóch stron papierem, a następnie ciasno zwiń w rulon. W ten sposób przygotuj wszystkie summer rolls.

Przed podaniem przygotuj zmieszaj wszystkie składniki na sos i podawaj do moczenia rulonów.

Smacznego!

*sos dodatku bez pszenicy

DSC_8737_Snapseed

DSC_8769_Snapseed

free-logo

There are no comments yet. Be the first to comment.

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011