Tempeh wrześniowy

1

Minęły już niemal dwa tygodnie odkąd z kartonami pełnymi niezbędnych foremek, talerzyków i pater przeszłam przez próg swoich pierwszych (acz wynajmowanych) czterech kątów w Warszawie.

Pierwszy raz w życiu niemal wszędzie mam blisko. Do jednego sklepu wystarczy przejść na drugą stronę ulicy, do drugiego nawet nie. Na kawę można zejść w kapciach, na przystanek wyjść minutę przed odjazdem tramwaju, do parku przejść przez pasy. W domu przyzwyczaiłam się już, że zawsze mogę wsiąść w samochód, tutaj drepczę gdzie się da, rzadko wspomagając się komunikacją miejską.

Choć bardzo cieszyłam się na myśl o przeprowadzce, pierwsze dni wcale nie chciały być najprzychylniejsze. Początkowo najchętniej spędzałam czas siedząc w jednym miejscu, patrząc na gałęzie przed oknem. Smutne doświadczenia ostatnich miesięcy, w samotności zdawały się kumulować. Nie wiedziałam jak zabrać się za fotografowanie, nie miałam zapału do gotowania i pieczenia. Całe szczęście ta chwilowa stagnacja nie miała prawa trwać długo. Zbliżający się termin ostatniej książkowej sesji zmusił do szybkiej mobilizacji i działania. Choć i tutaj okazało się, że kiedy bladym świtem trzeba usmażyć pączki, zagnieść ciasto, nieoczekiwanie biec do sklepu, dzwonić po taksówkę i pakować się jednocześnie, życie w pojedynkę jest niemałym wyzwaniem. To co jest wręcz wzruszające to fakt, że tak wiele życzliwych osób deklaruje pomoc, a ja wiem, że wystarczy jeden telefon, a nie zostanę na lodzie.

Ostatnimi czasy jem bardzo prosto. Mimo upałów stawiam na ciepłe, szybkie potrawki z tego co jest pod ręką. Gotuję garnek zupy na trzy dni, a kilka razy w tygodniu zaglądam na Halę Mirowską żeby kupić ostatnie letnie skarby, kwiaty i wiejskie jajka. Owocem szybkich posiłków jest poniższy przepis na tempeh, który ostatnio wygrywa u mnie w starciu z tofu. Ważne jest by do sałatki użyć naszych lokalnych warzyw- soczystych i pachnących słońcem. Nie muszę chyba wspominać, że najaromatyczniejszy tempeh uzyskamy marynując go nawet kilka dni :)

Smażony tempeh na letniej sałatce

składniki

tempeh i marynata

  • 200 g tempehu
  • 3 łyżki oliwy
  • 3 łyżki sosu tamari
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżeczka syropu z agawy
  • ½ łyżeczki wędzonej papryki

dodatkowo

  • garść rukoli
  • pomidorki koktajlowe
  • pęczek rzodkiewki
  • mała cukinia
  • 2 łyżki płynnej tahiny
  • 1 łyżeczka syropu z agawy

wykonanie

Tempeh pokrój w grube plastry. Składniki marynaty wymieszaj na jednolitą emulsję. Soję zanurz w marynacie i odstaw na min. 20 minut. Następnie usmaż z dwóch stron do zrumienienia.

Cukinię podziel na paski za pomocą obieraczki do warzyw. Rzodkiewkę i pomidorki pokrój dowolnie. Tahinę wymieszaj z agawą.

Na talerzu rozrzuć warzywa. Na wierzchu ułóż tempeh i uwieńcz tahiną.

Smacznego!

dsc_7384_snapseed

free-logo

    • Mama
    • 13 września 2016
    Odpowiedz

    Wzruszyłam się Promyczku.
    U nas dziś na kolację tofu wg przepisu z „Bez glutenu Bez wyrzeczeń”. Znasz taką książkę? :) Jakoś ostatnio często do niej zaglądam. :)

      • Weronika
      • 13 września 2016
      Odpowiedz

      ♥♥♥

    • Julita
    • 14 września 2016
    Odpowiedz

    Pani Weroniko,
    Coś czuje, że jesteśmy sąsiadkami :-) Jeśli ma Pani ochotę możemy umówić się na kawę lub pojechać na zakupy pod hale Mirowską :-)

    Pozdrawiam
    Julita

    • Julita
    • 14 września 2016
    Odpowiedz

    Zapraszam na bezglutenową pizze do La Cantiny !
    pozdrawiam
    Julita

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011