Babeczki z malinami i czekoladą (bez mleka i cukru)

0

Pamiętacie przepis na puchowe muffiny z bananami i czekoladą? Choć połączenie to jest jednym z najtrafniejszych pod słońcem, zaraz za nim kroczy dumnie kombinacja dojrzałych malin i głębokiego w smaku kakao. W nowej wersji bazuję na mące owsianej, jaglanej i ziemniaczanej, rezygnuję z cukru, a gotowe babeczki wieńczę czapką z bezmlecznej śmietany kokosowej. Recepturę możecie podpatrzyć również na krótki video. Do dzieła!

9 sztuk

Babeczki z czekoladą i malinami

Składniki

ciasto

• 3 jajka
• 50 g mąki jaglanej
• 50 g mąki owsianej bezglutenowej
• 20 g mąki ziemniaczanej
• 100 g ksylitolu
• 20 ml oleju
• 70 g gorzkiej czekolady
• 50 g malin
dodatkowo
• garść malin
• śmietana kokosowa
• posiekana czekolada

Wykonanie

Blaszaną foremkę na muffiny wyłóż papierowymi papilotkami.

Białka ubij na sztywną pianę i odstaw. W drugim naczyniu utrzyj żółtka, dodając partiami ksylitol. Wlej olej i wymieszaj. Do puszystej masy przesiej mąkę i dokładnie wymieszaj łyżką. Połącz delikatnie z pianą z białek.

Ciasto wymieszaj z 3/4 czekolady. Przełóż do papilotek. Na wierzchu ułóż po 2-3 maliny i posyp pozostałą czekoladą.

Piecz ok 25 minut w temperaturze 180 stopni C.

Wystudzone babeczki uwieńcz śmietaną kokosową, malinami i kawałkami czekolady.

Smacznego!

DSC_1644_Snapseed

DSC_1650_Snapseed

free-logo

    • Patrycja
    • 4 września 2016
    Odpowiedz

    Czy zamiast maki owsianej moge dodac make ryzowa?

      • Weronika
      • 6 września 2016
      Odpowiedz

      Jeżeli trzeba :)

    • kinga
    • 6 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Ale piękny film 😉 A te babeczki.

    • Agata
    • 1 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Czy można zastąpić mąki na mąkę z amarantusa i quinoa ? Czy myślisz ,że nie wyjdą takie dobre ? :)

      • Weronika
      • 3 grudnia 2017
      Odpowiedz

      Myślę, że babeczki wyjdą dość ciężkie. Można spróbować takiej mieszanki, ale dodać też przynajmniej 50 g mąki ziemniaczanej lub z tapioki.

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Spotkajmy się na Instagramie

Blog roku 2011

Blog roku 2011