Najlepsze babeczki czekoladowe bez jajek i mleka

3

W tym roku mam wielką pokusę aby choć po części uporać się z blogowym archiwum. Przez te wszystkie lata uzbierało się tutaj tyle przepisów, że niekoniecznie jestem w stanie ogarnąć je umysłem. I choć od czasu do czasu sięgam po starsze receptury aby sprawdzić co i jak, znacznie częściej szukam nowych połączeń i opracowuję kolejne proporcje. Kiedy zaczynałam przygodę z dietą, kupowałam kilogramy gotowych mieszanek. Wraz z przygotowaniami do wydania Bez glutenu bez wyrzeczeń odeszłam zupełnie od tego przyzwyczajenia i powoli zaopatrywałam się tylko we w miarę dobre, naturalne składniki. Jednak mnóstwo przepisów na blogu opiera się wciąż na tajemniczej mące bezglutenowej. Dzisiaj wiem, że żadne mieszanki nie są potrzebne do upieczenia puszystych bułek, biszkoptów czy pizzy, jednak dojście do tego wymagało wielu eksperymentów. Dlatego od czasu do czasu będę sięgać do archiwum i wyławiać starsze receptury dopracowując proporcje i doprecyzowując skład. Na pierwszy ogień idą czekoladowe babeczki bez jajek i mleka. Podpowiadam jakiej mąki użyć i jak ulepszyć je pysznym, aksamitnym, roślinnym kremem. W odróżnieniu od wielu niezbyt udanych wegańskich wypieków, które miałam okazję próbować, to ciasto jest naprawdę puszyste i delikatne. Polecam!

DSC_2434_Snapseed

ok. 20 małych babeczek

Najlepsze babeczki czekoladowe

bez jajek i mleka

składniki

ciasto

  • 75 g mąki owsianej (bezglutenowej)
  • 75 g mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ¾ łyżeczki sody
  • 5 łyżeczek kakao
  • 125 ml mleka roślinnego
  • 120 g daktyli
  • 50 g cukru brzozowego (lub innego słodziku)
  • 50 g kaszy jaglanej
  • 75 g gorzkiej czekolady
  • 75 g oleju kokosowego

krem

  • puszka mleka kokosowa
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka ulubionego słodziku

wykonanie

Otwórz puszkę mleka i wyjmij łyżeczką tylko stałą masę. Ubij mikserem ze słodzikiem. Czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej. Połącz obie masy. Najlepiej do małej miseczki wlej trochę czekolady i dodaj łyżkę śmietany. Wymieszaj dokładnie i dodaj do pozostałej masy. Kontynuuj do wykorzystania składników. Dzięki temu w masie nie powinna pojawić się ani jedna grudka. Krem czekoladowy umieść w lodówce.

Kaszę jaglaną opłucz na sitku pod strumieniem gorącej wody, a następnie ugotuj do miękkości. Daktyle zalej ciepłą wodą. Czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej. Pod koniec dodaj olej i połącz.

Oba rodzaje mąki przesiej. Wymieszaj z kakao, proszkiem i sodą.

W blenderze połącz miękką kaszę, daktyle, słodzik, czekoladę i mleko. Zmiksuj bardzo dokładnie, na jednolitą masę.

Płynne składniki dodaj do mąki i wymieszaj łyżką.

Ciasto przełóż do małych papierowych papilotek. Polecam użyć po kilka foremek na jedną babeczkę aby ciasto nie rozlało się w piekarniku.

Piecz ok. 15 minut w temperaturze 180°C.

Gotowe babeczki ostudź i uwieńcz kremem czekoladowym.

Smacznego!

DSC_2487_Snapseed

DSC_2520_Snapseed

DSC_2599_Snapseedfree-logo

    • Klaudia
    • 26 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Przepyszne! Polecam <3

    • Paulina
    • 26 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Czym można zastąpić czekoladę, bądź jak można zrobić inną wersję kremu w przypadku uczulenia na kakao?
    Pozdrawiam

      • Weronika
      • 27 stycznia 2017
      Odpowiedz

      Można użyć karobu chociaż powiedzmy sobie szczerze- to już nie będą te same babeczki. Kakao w proszku można zastąpić 1:1, a płynną czekoladę dodatkowym mlekiem i olejem- pół na pół. Krem natomiast można przygotować bez dodatków- dosłodzić do smaku samą śmietanę kokosową. A pyszną wersję uzyskasz też łącząc ją z „daktylowym karmelem” czyli daktylami zblendowanymi na jednolitą masę z masłem orzechowym lub dodatkowo solą w przypadku obłędnej solonej wersji.

    • kinga
    • 27 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Fajnie, że zwróciłaś uwagę na archiwalne przepisy!
    Często szukając w starszych przepisach czegoś fajnego natrafiałam na słowa „mąka bezglutenowa” co było trochę zniechęcające. Teraz wprawdzie wiem już, że przenigdy nie powinnam dawać tylko jednej mąki bezglutenowej, ale kiedyś blade oblicze robiło różne głupoty 😉

    • Natalia
    • 29 stycznia 2017
    Odpowiedz

    Witam,
    babeczki wyglądają wspaniale i pewnie mnie skuszą jak większość Twoich przepisów (chleb gryczany jest rewelacyjny). Widziałam na zdjęciach z warsztatów w Białymstoku piękne ciabatty, szukałam tego przepisu na blogu i w Twojej książce ale bez rezultatów. Jest szansa abyś zamieściła ten przepis na blogu?
    pozdrawiam serdecznie

      • Weronika
      • 29 stycznia 2017
      Odpowiedz

      Dzięki! Da się zrobić :)

    • Marta
    • 2 lutego 2017
    Odpowiedz

    Witam chciałam się zapytać jaka rolę mają daktyle w tym przepisie. . Bo mi nie wolno suszonych owoców to jedno a dwa nie mam ich w swoich zapasach☺pozdrawiam

      • Weronika
      • 3 lutego 2017
      Odpowiedz

      Rezygnując z jajek musimy pokombinować. Dodatkowo nadają słodyczy. Może uda się też z bananem.

  1. Odpowiedz

    ozdobione perfekcyjnie, ja mam dwie lewe ręce do takich rzeczy 😉

      • Weronika
      • 8 lutego 2017
      Odpowiedz

      Nie wierzę :) Trzeba trochę pomachać szprycą i nabrać wprawy.
      Na swoje pierwsze szalone ‚zdobienia’ też patrzę przez palce :)

    • Aga
    • 27 lutego 2017
    Odpowiedz

    Muffinki wyszły mokre takie jak brownie. Tak miało być?

      • Weronika
      • 6 marca 2017
      Odpowiedz

      Chyba podrobione brownie bo do prawdziwego to im pewnie brakowało :) Nie, powinny znaacznie wyrosnąć i być puszyste w środku. Czy konsystencja nie była za gęsta? Jeżeli można ją swobodnie wlać do foremek to jest ok, a jeżeli nie to na następny raz więcej mleka.

    • Ilona
    • 5 maja 2017
    Odpowiedz

    Ile mamy dać wody do gotowania kaszy?

      • Weronika
      • 9 maja 2017
      Odpowiedz

      Tyle żeby swobodnie w niej pływała :)

    • Gosia
    • 7 czerwca 2017
    Odpowiedz

    Miałam tylko 100g kaszy ugotowanej z obiadu i i tak wyszły obłędne!! Dokładnie 12 sztuk w formie do muffinow:) polecam , użyłam zwykle mleko bo nie mamy na nic alergii, są wyśmienite!!!!

Dodaj komentarz

Weronika Madejska

"W życiu tak już często bywa, że… najpiękniejsze prezenty od losu dostajemy opakowane w problem".

Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej

Akademia bez glutenu

Premiera mojej drugiej książki już 13 lutego

Subskrypcja

Chcesz być powiadamiany o wpisach na moim blogu? Podaj imię i adres email :)
Przenigdy, nikomu i pod żadnym pozorem, nie udostępniam personaliów osób zapisujących się na moje listy adresowe.

Powered by WPNewsman

Blog roku 2011

Blog roku 2011